Ateista w kościele

Siedzę na ławce pod ścianą, w płaszczu. Jest zimno, w końcu marzec nawet się jeszcze nie zaczął. Marznie mi koniec nosa, chowam ręce w kieszeniach, szuram kozakami po posadzce. Wokół mnie starsi ludzie, rodziny z dziećmi. Będę tak siedzieć całe 60 minut. Z szacunku dla wyznania innych ludzi.

Czytaj dalej