Notes vs. okładka-segregator czyli bullet journal ewoluuje

Bullet journal może przyjąć naprawdę przeróżne formy. Nie musi przecież być prowadzony w notesie i do tego koniecznie w kropki! Po obejrzeniu tego video od Boho Berry, wiedziałam, że okładka-segregator w stylu Filofax to coś, co muszę mieć prędzej czy później. Będę jednak używać go nieco inaczej niż pokazała w filmiku Kara.

Czytaj dalej

Bullet journal – 7 rad dla początkujących

Bullet journal staje się ostatnio bardzo popularnym, wręcz modnym zjawiskiem. Sama korzystam z tego systemu od ponad roku – zaczęłam z początkiem 2016, kiedy jeszcze mało kto w Polsce słyszał o bujo. Teraz przyciąga on coraz więcej osób. Niestety głównie za sprawą efektownych zdjęć kolorowych, starannych rozkładówek, od których pękają w szwach wizualne media społecznościowe. Pytania w stylu „jak znajdujecie czas na bullet journal?” przestają dziwić.

Czytaj dalej

Bullet journal – przenosiny do nowego notesu

Nawet nie wiem, kiedy zapisałam prawie cały fioletowy Leuchtturm1917! Wrzesień zacznę już w nowym – zielonym. A przy okazji opowiem trochę o moich dotychczasowych doświadczeniach z bullet journal i o przenoszeniu treści z notesu do notesu. Czy trzeba przenosić wszystko, jak leci? Co warto zrobić przy okazji zakładania nowego plannera?

Czytaj dalej

6 zalet używania papierowego plannera

Można pomyśleć, że w czasach, w których większość ludzi z zapamiętaniem mazia palcami po ekranach smartfonów i spędza sporą część doby przed komputerem, papierowe kalendarze i plannery to przeżytek. A co dopiero bullet journal, który trzeba jeszcze sobie od podstaw zrobić!

Czytaj dalej

Czerwiec w bullet journal + nowość: BEAUTY TRACKER!

Mój planner zmienia się z miesiąca na miesiąc. Ciągle coś modyfikuję i ulepszam tak, by korzystanie z niego było coraz wygodniejsze i przyjemniejsze. Co nowego (i ładnego) wprowadziłam w tym miesiącu?

Czytaj dalej

Podstawowe narzędzia do planowania – kalendarze, organizery, bullet journal

Jestem analogowa. Jeśli chcę coś zapisać, prędzej sięgnę po papier i długopis, niż po telefon. No, chyba że to pomysł z gatunku tych genialnych, które przychodzą do głowy tuż przed zaśnięciem – wtedy wolę zaświecić komórką tylko w swoje oczy, niż zapalać światło i obijać się półprzytomnie po mieszkaniu szukając papieru i długopisu…

Czytaj dalej