Gdzie szukać motywacji? Siła ćwiczenia w grupie

Kolejny dzień mówisz sobie, że już dzisiaj, właśnie dzisiaj zaczniesz ćwiczyć z Chodakowską czy inną Jillian. Może nawet już ćwiczysz, ale po 15 minutach, zziajana, zgrzana i czerwona wyłączasz filmik z gromkim „chrzanię to!”. Choć trwanie w postanowieniu jest trudne, zawsze najtrudniej jest zacząć. Może poniższy sposób pomoże i tobie?

W grupie siła!

Wczoraj byłam na step aerobiku. Wybierałam się na niego już jakoś tak trzeci tydzień, ale zawsze coś wchodziło mi w paradę: a to deszcz padał, a to znajomi wyciągają na piwo… Głównie jednak chodziło o obawę przed czymś nowym, zupełnie banalną, ale będącą częścią mnie, odkąd pamiętam. Nowe miejsce (nie wiem, jak działa, co robić, gdzie iść, gdzie jest szatnia?), nowi ludzie („na pewno same fit-laski, które będą się ze mnie podśmiewać za plecami…”) – zawsze to dla mnie był koszmar. Tym razem jednak umówiłam się z przyjaciółką… i było super! Ćwiczenia w klubie fitness, w większej grupie są niesamowicie motywujące. Dlaczego?

Dlaczego ćwiczenie w grupie przychodzi łatwiej?

1. Ćwiczysz cały czas. Kiedy łapiesz zadyszkę i wpadasz w stan „nie, ja już nie chcę, po co w ogóle zaczynałam?”, łatwiej jest wyłączyć Chodakowską, niż zatrzymać się, a tym bardziej wyjść z sali, gdzie wszyscy inni ćwiczą. Na sali jedziesz dalej, do końca treningu, choć pot spływa, a kolana się trzęsą.

2. Prowadzący narzuca tempo. Trenerka z filmiku też niby narzuca, ale to, czy się go trzymasz, czy nie, to już sprawa między tobą, youtubem i twoją matą do ćwiczeń. Trenerka z filmiku nie spojrzy na ciebie groźnie marszcząc brwi i nie wrzaśnie „Nie stój tak, dawaj!”, jak tylko się zatrzymasz. Na sali nie chcesz odstawać od reszty.

3. Osoba prowadząca jest nieocenionym źródłem wiedzy. Trenerki z youtube nie zapytasz, czy poprawnie robisz np. przysiady. I nie, nie zakładaj, że umiesz robić przysiady, przecież robiłaś je w podstawówce na każdym wfie… Organizm, szczególnie ten nieprzyzwyczajony do wysiłku, to szalenie delikatny instrument. Przeciążenie mięśni i stawów to nic fajnego. Kontuzja tym bardziej.

4. Niewiele trzeba, żeby w grupie złapać bakcyla rywalizacji. Porównywanie się z innymi może być ryzykowne i na pewno są tacy, którzy całe zajęcia wolą patrzeć tylko na swoje odbicie w lustrze, zapominając, że wokół są inni ludzie. Jednak czasem ci inni mogą zadziałać motywująco. Chcesz dać z siebie wszystko, żeby pokazać, że umiesz tak samo, jak reszta, albo i lepiej, wyżej, mocniej, więcej! To, że te fit-dziewczyny na moim stepie nie potrafiły (albo nie chciało im się) podnieść nogi tak wysoko jak ja, sprawiało mi ogromną satysfakcję. Tak, to płytkie, ale hej! Co z tego, że mam trochę brzuszka, skoro mogłabym tańczyć kankana? Cokolwiek działa.

5. W klubie mamy do dyspozycji przeróżny sprzęt: od stepów, przez schodki, maty, hantelki, piłki, bosu, gumy, rollery… Różnorodność, na którą w warunkach domowych raczej nie ma się pieniędzy i/lub miejsca.

To kiedy zapisujesz się na jakieś zajęcia grupowe?


II redakcja: 03.02.2016

I redakcja: http://malowanalalachudnie.blogspot.com/2014/04/o-satysfakcji.html

Advertisements