Wieczny standby

Ostatnio zdałam sobie sprawę, że ciągle na coś czekam. Ciągle coś odkładam na później. Nie wysyłajcie mnie do trenera personalnego czy innego internetowego motywatora, bo nie jest to brak decyzyjności czy motywacji. Działam, ale to nie przynosi efektów. Jestem na wiecznym standby – gotowa do działania, ale nie mogę ruszyć.

Skąd mi się wzięły takie refleksje? W końcu lato jest, dni takie długie, słońce świeci, mam mnóstwo siły i zapału, i tyle czasu na działanie! Cóż, przygotujcie się na prywatę, bo trochę mi się dzisiaj uleje.

waiting

Miesiąc temu, w wyniku okropnego splotu wydarzeń okazało się, że będę się przeprowadzać do mieszkania babci. Babcia zachorowała i osłabła tak bardzo, że nie jest już w stanie mieszkać sama, więc przeniosła się do mamy.

Stąd moja przerwa na blogu. Emocjonalny koktajl był nie do ogarnięcia – zmartwienie i troska wymieszane z radością z własnych dwóch pokoi, a wszystko zaprawione potężną dawką stresu. Na potrzeby tego tekstu odkładam na bok martwienie się o babcię, bo nie o tym chcę pisać. Kiedy ochłonęłam, zaczęłam zdawać sobie sprawę z ogromu spraw do załatwienia.

Wspólnota Mieszkaniowa, oświadczenia, upoważnienia, rachunki, w dalszej perspektywie notariusz. Poza tym kwestia pozbycia się niepotrzebnych mebli (babcia nic nie chce, mamy sprzedać co się da, a resztę wyrzucić), a więc ogarnianie ogłoszeń i potencjalnych kupujących na olx. To w ogóle materiał na osobny wpis…

Najwięcej jednak zabawy jest z remontem. Mieszkanie ma wprawdzie 2 pokoje, ale i tylko 36m2. Babcia ma 150cm wzrostu i mieszkała sama. Nas jest dwójka, do tego wysokich, więc czeka nas maksymalna optymalizacja pomieszczeń. To wiąże się z większą ingerencją niż samo pomalowanie ścian czy wymiana podłogi. A to z kolei wiąże się z koniecznością zdobycia planów mieszkania.

Dopiero po przerobieniu 5 różnych instytucji, dowiedzieliśmy się, że plany mogą w ogóle nie istnieć, albo być w stanie uniemożliwiającym odczytanie i teraz w ogóle tak się spraw nie załatwia – zatrudnia się rzeczoznawcę budowlanego, który przychodzi, stuka-puka i ogląda, a następnie wydaje pozwolenie na prace.

Najpierw niestety musiałam się rozsmarować na betonie urzędniczym. Zaczęłam od Administracji, przeszłam przez Urząd Miasta, Archiwum Budowlane i Archiwum Miejskie. „My nie mamy, ma to urząd X” „Nie, my nie mamy, proszę szukać w Archiwum”, „Nie, my nie mamy, spadaj pani na drzewo”.

*UPDATE*  Ok, 2 dni od opublikowania wpisu sytuacja wygląda tak:

  • jednak jakaś dokumentacja na temat kamienicy jest w Archiwum Budowlanym, jutro idę sprawdzić, czy się do czegokolwiek nadaje,
  • rzeczoznawca budowlany to fałszywy alarm,
  • wystarczy złożyć opis planowanych prac budowlanych wraz z jakimiś formularzami w urzędzie i jeśli przez 21 nie poinformują o zastrzeżeniach, to można robić.

Zajoba można dostać, ciekawe, co się okaże jutro…

I tak na razie wszystko stoi w miejscu. Dużo się robi, ale efektów niewiele. A ja jestem w stanie wiecznej gotowości.

Tym przydługim wstępem przechodzę do meritum – tak na zakończenie.

standby

Wszystko to przełożyło się na ogólne wrażenie, że wszystko jest w moim życiu jest tymczasowe. Na przeczekanie. Na razie. I nie wiem, kiedy uda mi się zacząć żyć NAPRAWDĘ.

Mieszkanie wynajmowane już 3,5 roku – to tymczasowe. Mieszkanie ciasne, ale własne – na przeczekanie, zanim Tomek kupi docelowe. Urządzenie mieszkania tymczasowego – meblowe kompromisy, bo się nie da nijak tak, jakbyśmy chcieli. Mieszkanie docelowe – jak oszczędzimy na wkład własny. Ślub – gdy kupimy mieszkanie docelowe.

Czy dorosłość na tym właśnie polega, że tak sobie człowiek ciągle na coś czeka, a tymczasem czas leci i życie ucieka?

Advertisements

One thought on “Wieczny standby

  1. porazony pisze:

    Końcówka wpisu, zaczynająca się od „Mieszkanie ciasne, ale własne (…)” wygląda jak konkretny plan, do realizacji krok po kroku. Najpierw jedno mieszkanie, potem drugie, ślub. A na po ślubie pewnie przyjdą też inne plany, np. podróż życia, dom, firma… I tylko pozostaje cieszyć się drogą do celu!
    Jeśli ktoś planuje pewne sprawy, to trochę tak jakby ciągle czekał na ich realizacje. Gdzie przez „czekał” rozumiem całą masę działań. Podoba mi się taki standby z nowym mieszkaniem, gdzie jest tyle biegania, załatwiania i działania :)

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s