Po co Ci matura?

Właśnie sobie uświadomiłam, że pisałam maturę 10 lat temu! Co mi w praktyce dał egzamin dojrzałości i ile razy w życiu się do niego odwołałam? Czy wybór przedmiotów i wyniki z matury na zawsze zdefiniowały moje wybory i życie zawodowe?

Matura

Pisałam maturę dwujęzyczną z języka francuskiego. 10 lat temu wyglądało to tak: maturalny język obcy (francuski) zdawałam na poziomie dwujęzycznym, co oznaczało zupełnie inny arkusz na maturze pisemnej i inne zadania na  ustnej. Dodatkowo trzeba było wybrać do zdania jeden przedmiot wykładowy. Biologii, geografii, matematyki, fizyki i historii uczyliśmy się w liceum po francusku i z wybranego przedmiotu pisaliśmy dodatkowy francuskojęzyczny arkusz – u mnie była to historia. Ogólnie zdawałam przedmioty humanistyczne (matematyka nie była jeszcze obowiązkowa), m.in. historię sztuki na rozszerzeniu.

Po dwujęzycznej maturze pozostało mi zaświadczenie, że ją zdałam, nie przekładające się na żaden certyfikat językowy. A szkoda, bo matura dwujęzyczna równa się znajomości języka na poziomie C1 – w przypadku angielskiego to odpowiednik CAE. Oczywiście to duże uproszczenie, egzaminy są o wiele bardziej rozbudowane, a próg zaliczenia jest zdecydowanie wyższy niż maturalne 30%.

I co dalej?

Kiedy rekrutowałam się na studia, matura dwujęzyczna była wyżej punktowana na wszystkich kierunkach, co pozwoliło mi dostać się na historię sztuki z samego szczytu listy. Przy składaniu papierów jednak usłyszałam, że wyższe punktowanie matury dwujęzycznej jest bez sensu i w następnych latach z tego zrezygnują, bo nie takie umiejętności chcą promować na tym kierunku. Stwierdzenie nie pozbawione sensu, a jednak nieprzyjemne w odbiorze z pozycji osoby, która włożyła wysiłek w zdanie tego egzaminu…

No ale byłam na tej upragnionej historii sztuki! Haha, już po 1,5 roku stwierdziłam, że jest tragedia, bo nic, co mogę robić po tym kierunku, mnie nie interesuje. Zaczęłam więc równolegle filologię francuską, bo „język obcy zawsze się przydaje”, „w końcu po coś tę maturę zdałam” i w sumie uczyć lubię… I tak przeczołgałam się przez 5 lat studiów, w międzyczasie robiąc licencjat z historii sztuki i pracując: kółko francuskiego w prywatnej podstawówce, szkoła językowa, typowe biurestwo i rozliczanie faktur… A teraz jestem blogerką, piszę do e-magazynu, a zarobkowo pracuję w marketingu w branży turystycznej.

Rację miała moja mama, powtarzając mi, że większość ludzi i tak nie pracuje w branży, do której się kształcili ;)

Rację mają również ci, którzy mówią, że „matura to mały pikuś, na studiach taką maturę będziesz zdawał co semestr”.

Maturzyści, nie przesadzajcie z przejmowaniem się. Matura nie zdeterminuje całego Waszego przyszłego życia! Oczywiście, trzeba się starać, bo szkoda zmarnować tyle czasu i wysiłku, szczególnie jeśli macie precyzyjny plan na ciąg dalszy. Pamiętajcie tylko, że plan to tylko plan.

Więcej o maturach i co dalej przeczytacie u dizajnucha!


A jak Wasze wrażenia związane z maturą? Po, przed, w trakcie? :)

Reklamy

4 thoughts on “Po co Ci matura?

  1. Lawyerka pisze:

    Pamiętam, że do matury podchodziłam w miarę na luzie. Nie miałam też szczególnie pomysłu na to, co zrobić ze sobą potem.Żałuję trochę, że po liceum nie zrobiłam sobie roku przerwy po to, żeby poszukać tego, co mnie interesuje, co chciałabym robić. Wtedy jeszcze w moim otoczeniu było takie przekonanie, że wykształcenie i studia są gwarancją sukcesu :) Na szczęście trochę się to już zmieniło.

    Polubione przez 1 osoba

  2. asmarzewska pisze:

    U mnie też już z 10 lat od matury! I rzeczywiście – przy pierwszej sesji stres maturalny okazał się niczym ;) Co do pracy w „branży”, którą się studiowało… Obecnie bliższe jest mi myślenie, że studia – przynajmniej humanistyczne – nie są po to, by przygotować do konkretnego zawodu. One mają nauczyć myślenia, kreatywności, pracy nad tekstami, otwartości, kultury. Praktycznych umiejętności nauczy rynek. Człowiek po studiach humanistycznych jest elastyczny, obyty, szybko uczy się nowych rzeczy (oczywiście zakładamy wariant optymistyczny;)), jest pewny siebie, bo ma już bazę, jaką jest wykształcenie wyższe. Nie jest one konieczne do pracy, ale jest dużym bonusem i atutem. A praca w branży humanistycznej, hm… Część osób zostaje akademikami czy nauczycielami i o nich pewnie można powiedzieć, że pracują „w branży”. Ale generalnie branża ta jest tak szeroka, płynna i elastyczna, że równie dobrze w pracują w niej prawie wszyscy ;) Trochę się rozpisałam, pozdrawiam

    Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s