Notes vs. okładka-segregator czyli bullet journal ewoluuje

Bullet journal może przyjąć naprawdę przeróżne formy. Nie musi przecież być prowadzony w notesie i do tego koniecznie w kropki! Po obejrzeniu tego video od Boho Berry, wiedziałam, że okładka-segregator w stylu Filofax to coś, co muszę mieć prędzej czy później. Będę jednak używać go nieco inaczej niż pokazała w filmiku Kara.

segr2

Po co mi to?

Mam przecież mój ulubiony notes Leuchtturm (nawet 2 kolejne w zapasie!), który tak zachwalam przy każdej okazji, co po mi nowy gadżet do organizacji?
Spokojnie, nie rezygnuję z LT :) Chcę zawartość mojego bullet journala rozbić na 2 narzędzia:

Leuchtturm

Planner ringowy

  • planowanie na bieżąco – dniówki, tygodniówki
  • kalendarz – future log, rozpiski miesięczne
  • listy rzeczy do zrobienia
  • projekty – działania długoterminowe, podział na małe kroki, notatki etc.
  • listy – kolekcje
  • notatki – z kursów, webinarów, książek…

Leuchtturm ma więc być kalendarzem-plannerem do noszenia przy sobie i do ogarniania codzienności.
Do plannera ringowego zaś przerzucam te rzeczy, do których nie muszę tak często zaglądać i te, dla których forma luźnych kartek, które mogę dowolnie przekładać, będzie wygodniejsza.

Często szkoda mi było miejsca w notesie na „burzę mózgów” na brudno, kiedy wyrzucałam z głowy pomysły, rozplanowywałam większy projekt albo notowałam jakieś informacje. Poza tym trudno było mi do tego wracać, odszukiwać wśród dniówek… Kończyło się zawsze na tym, że pisałam na jakiejś luźnej kartce, którą potem nosiłam w kopercie z tyłu notesu. Dzięki formie okładki-segregatora, będę mogła nie tylko łatwo znaleźć swoje projekty i notatki, ale również łatwo je uzupełnić, gdy zajdzie taka potrzeba.

segr3

zakładki z projektami

Dlaczego by więc nie zrezygnować całkiem z notesu i nie przerzucić całego bullet journala do plannera ringowego?
Dlatego, że kalendarz i codzienny planner dużo wygodniej prowadzi mi się w notesie. Zapiski prowadzę chronologicznie, więc w tym przypadku nie potrzebuję możliwości przełożenia kartek. Łatwiej mi nosić go ze sobą i mogę w nim zanotować coś na szybko – w pisaniu nie przeszkadza mi mechanizm segregatora i nie muszę wyjmować z niego kartek. No i tabele i rozpiski wyglądają dużo lepiej w tej formie niż na dwóch osobnych stronach :)

Jak to (na razie) wygląda?

Na początek, żeby wypróbować, czy w ogóle będzie mi to odpowiadać, kupiłam gotowy organizer w Tigerze. Kosztował jakieś 20 zł i choć nie jest super jakości, na próbę w zupełności wystarczy.
W środku był wkład – jakieś 100 kartek dość cienkiego papieru w linię. Zużyję go do notatek na brudno, a tymczasem do plannera wpięłam przycięte i podziurkowane kartki z bloku Rhodia w kropki. Dziurki robiłam pojedynczo, dziurkaczem konduktorskim.
Ze sztywnego papieru wizytówkowego, oklejonego papierami scrapbookingowmi zrobiłam przekładki i zakładki.

segr4

Jedna z moich kolekcji

Docelowo chcę zrobić własną okładkę od podstaw. Uważam, że cena gotowych okładek dostępnych w Polsce jest zbyt wysoka w stosunku do jakości, a oryginalny Filofax to w ogóle inna galaktyka cenowa. Nie jestem też przekonana do kupienia gotowej okładki na Aliexpress – obawiam się średniej jakości i rozczarowania, gdy okaże się, że produkt nie wygląda tak jak na zdjęciu…

Już niemal wrzuciłam do koszyka jedną z chińskich okładek, ale dopatrzyłam się, że to co wygląda na eko-zamsz jest w rzeczywistości najzwyklejszym materiałem, nawet bez zamszowej faktury. Jakiś czas później na polskiej grupie bullet journalowej ktoś pokazał tę materiałową okładkę, skarżąc się, że brudzi się właściwie od wszystkiego i niczego jednocześnie i nie sposób jej doczyścić. Także ten…

Zdaję sobie sprawę, że zrobienie okładki samodzielnie może mnie kosztować więcej niż kupienie gotowej, ale zupełnie mi to nie przeszkadza :) Po pierwsze, dostosuję ją do swoich potrzeb, dobierając każdy szczegół pod siebie – od materiału i koloru, przez rodzaj zapięcia, po ilość i układ kieszonek wewnątrz. Po drugie, będę miała z tego niesamowitą frajdę! Już zrobienie przekładek z pięknych papierów scrapbookingowych sprawiło mi dużą przyjemność, a co dopiero cała okładka!

segr5

Papiery: K&Company „Native Floral” i Docrafts Forever Friends Classic Decadence

To jest mój projekt kreatywny na ten rok. Pierwszym etapem będzie wybranie i zamówienie skóry i tektury introligatorskiej na okładkę.

Dajcie znać, czy interesuje Was moja realizacja tego projektu DIY. Chcecie, żebym pisała o tym więcej? :)

Advertisements

7 thoughts on “Notes vs. okładka-segregator czyli bullet journal ewoluuje

  1. Agata pisze:

    Taaak, napisz koniecznie! Choć chyba zrobienie samodzielnie wykracza poza moje umiejętności – ale chętnie zobaczę. Ja chciałam kupić na Ali segregator pseudoskórzany, ale cena jest dość wysoka, więc na razie działam w starym, który miałam w domu. A planuję dokładnie, jak Ty: bujo mam w notesie, a sprawy długoterminowe w segregatorze. Na razie jestem zadowolona, szczególnie z przerzucenia tam kolekcji 😉

    Liked by 1 osoba

    • AG Words and Crafts pisze:

      Sama jestem ciekawa, czy nie skończy się jedną wielką porażką :D Na razie jedzie już do mnie zamówiona na allegro sztuczna skóra w trzech kolorach: wrzosowym, ciemnozielonym i turkusowym. Nadal się nie zdecydowałam, od której zacznę :D

      Lubię

  2. Rubia pisze:

    Nie mam chyba wystarczających zdolności manualnych, lecz sama idea zrobienia takiego segregatora od samego początku wydaje mi się bardzo interesująca i chętnie przeczytam o konkretnych działaniach :) O segregatorze przemyśliwam ze względu na konieczność prowadzenia czegoś, co nazwałabym książką ogrodu. Mam ogródek nieduży wprawdzie, przydomowy, lecz ciągle się przekonuję, że gotowe kalendarze ogrodnicze są mocno niewystarczające i co roku muszę je uzupełniać wieloma rozmaitymi kartkami, a wszystko trzymam w teczce, gdzie po pewnym czasie powstaje niezły bałagan (nie lubię segregatorów z koszulkami, wyciąganie i ponowne upychanie w nich kartek z notatkami nie jest wygodne). Ponieważ opanowałam już zasady prowadzenia bujo, teraz przyszedł czas na więcej. Właściwe rozplanowanie wszystkich czynności w ogródku od marca do grudnia (kupowanie roślin ozdobnych i użytkowych, sadzenie, przesadzanie, nawożenie, spryskiwanie, podlewanie, przycinanie i rozmaite inne) to prawdziwa łamigłówka logistyczna, lecz już widzę szkielet konstrukcyjny takiej książki :) Właśnie segregator najbardziej byłby tu użyteczny, z podziałem na sekcje, żebym np. bez trudu mogła sprawdzić, kiedy ostatnio podlewałam róże gnojówką z pokrzyw (brzmi okropnie, lecz róże bardzo to lubią). Bardzo inspirujące są Twoje pomysły, naprawdę, zamiast się zżymać, że nikt jeszcze nie wymyślił sensownego organizera ogrodniczego, siedzę sobie i planuję własny. Może nawet, zachęcona przykładem, trochę takich pięknych papierów do niego włączę, bo mam takie, oj mam…

    Liked by 1 osoba

    • AG Words and Crafts pisze:

      Bardzo się cieszę, że mój wpis Cię zainspirował :) Książka ogrodu to świetny pomysł! I również myślę, że segregator jest dla niej najlepszą formą. Można kupić nawet zwykły segregator i wkłady do niego w sklepie papierniczym i spróbować go samodzielnie ozdobić pięknymi papierami z roślinnymi motywami :)

      Lubię

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s