Bullet journal – 7 rad dla początkujących

Bullet journal staje się ostatnio bardzo popularnym, wręcz modnym zjawiskiem. Sama korzystam z tego systemu od ponad roku – zaczęłam z początkiem 2016, kiedy jeszcze mało kto w Polsce słyszał o bujo. Teraz przyciąga on coraz więcej osób. Niestety głównie za sprawą efektownych zdjęć kolorowych, starannych rozkładówek, od których pękają w szwach wizualne media społecznościowe. Pytania w stylu „jak znajdujecie czas na bullet journal?” przestają dziwić.

Zainspirowana tym tekstem Pretty Prints and Paper i dyskusjami na facebookowej grupie Bullet Journal Polska postanowiłam podzielić się kilkoma radami dla początkujących i zagubionych w temacie.

Przemyśl, czego oczekujesz

Usiądź z kartką papieru i wypisz, do czego bullet journal miałby Ci służyć.
Nie chcesz, żeby umykały Ci ważne daty? Chcesz planować, by lepiej wykorzystywać swój czas? Chcesz wyrobić sobie dobre nawyki? Zwracać większą uwagę na dobre rzeczy wokół Ciebie? A może masz dość stosów luźnych karteczek z Bardzo Ważnymi Informacjami?
Znając swoją motywację do prowadzenia bullet journal, łatwiej będzie Ci zdecydować o jego zawartości.

Zacznij jak najprościej

Odłącz się od oczopląsu inspiracji z Instagrama i Pinteresta. Zamiast tego wejdź na bulletjournal.com i zapoznaj się z podstawami systemu, prezentowanymi przez jego twórcę. Spróbuj prowadzić bullet journal w ten minimalistyczny sposób przez co najmniej 3 tygodnie i obserwuj:

  • czy ten sposób planowania i organizacji w ogóle się u Ciebie sprawdza?
  • czego potrzebujesz ponad tą podstawę?
  • co Ci się nie podoba, co dla Ciebie nie działa?

Jeśli po tym czasie uznasz, że bullet journal jest dla Ciebie, możesz działać nad usprawnianiem metody i dostosowywaniem jej do swoich potrzeb.

rady2

Żeby zacząć, potrzebujesz tylko zeszytu i długopisu

To właściwie łączy się z poprzednim punktem. Nie daj sobie wmówić, że bez wypasionego notesu, pierdyliarda kolorowych cienkopisów i całej kolekcji naklejek, stempli i taśm washi, w ogóle nie masz się co zabierać za bullet journal.

BULLET JOURNAL TO NIE ODMIANA SCRAPBOOKINGU.
To przede wszystkim system planowania i organizacji czasu.

Żeby zacząć, wystarczy mieć:

  • zeszyt – jakikolwiek. W kratkę, w linie, gładki, w kropki. Może to być jeden z miliona, które leżą w domu i nie wiadomo, co z nimi robić. Może to być 60-kartkowy zeszyt z okładką z monster high z papierniczego na rogu. Może to być nawet reklamowy notes dodawany jako gratis do oferty banku!
  • długopis – również jakikolwiek, choćby i pomarańczowy Bic z kiosku!

Nie mówię, że kolorowanie i ozdabianie swojego bujo nie ma żadnego sensu i jest niepotrzebne. Chcę tylko podkreślić, że nie to stanowi o jego wartości! Drogi notes w kropki, piękne ilustracje, kaligrafowane nagłówki, szlaczki z washi są miłym, ale tylko dodatkiem.
Zamiast więc rzucać się głową naprzód i wydawać wszystkie oszczędności na papiernicze szpargały, daj sobie czas na wypróbowanie systemu w minimalistycznej wersji, a potem zastanów się czy i czego potrzebujesz dodatkowo. Nie pozwól, żeby brak tej czy tamtej pierdółki blokował Twój początek z bullet journal :)

Nie rozpisuj kalendarza naprzód

Jakiś czas temu na Bullet Journal Polska rozgorzała dyskusja o tym, co jest, a co już nie jest bullet journalem. Według mnie pojęcie jest bardzo szerokie i nie przeszkadza mi, jeśli tylko nazywa się tak coś, co ma w sobie chociaż elementy planowania i kalendarza.

Mam tylko jeden wyjątek: dla mnie bullet journalem nie jest kalendarz wyrysowany z góry na kilka miesięcy albo i cały rok. To się kłóci z ideą bujo, będącego przecież uwolnieniem się od sztywnych ram gotowych plannerów! I potem pojawiają się pytania: „skąd wiecie, ile miejsca zostawić na dniówki?”, „co mam zrobić, czasem mam zaplanowaną tylko jedną rzecz na dzień, a czasem nie mieszczę się w dniówce!”, „w którym notesie zmieści się cały rok?”.
Rozpisany z góry, nawet samodzielnie zaplanowany kalendarz ma tak samo ograniczoną ilość miejsca na zadania i notatki, jak ten kupiony w Empiku. I tak samo nie można zmodyfikować jego nieprzydatnych części czy nietrafionych układów.

Po co sobie utrudniać? Rozpisuj kalendarz na bieżąco:

  • nowy miesiąc pod koniec poprzedniego
  • nowy tydzień w weekend
  • dniówki z dnia na dzień

Pomiędzy to wszystko wplataj kolekcje, a na początku zeszytu zrób długoterminowy kalendarz (tzw. future log), gdzie będziesz zapisywać wydarzenia, o których wiesz z wyprzedzeniem. Rozpisując na bieżąco unikniesz problemu z ilością miejsca na zapiski, bo na każdy dzień przeznaczysz dokładnie tyle miejsca, ile potrzebujesz. Co więcej, gdy uznasz, że coś Ci jednak nie pasuje w układzie miesiąca lub tygodnia, planując następny będziesz mógł to zmienić! No i przyjemność z tworzenia swojego kalendarza będzie rozłożona na cały rok, a nie na te kilka wieczorów, które poświęcisz na rozrysowanie wszystkiego z góry :)

rady3

Nie bądź więźniem inspiracji

Jak już mówiłam – wyłącz Instagrama i Pinteresta. Przełącz się na słuchanie siebie. Bardzo często nadmiar inspiracji nie działa na nas wcale motywująco – wręcz przeciwnie! Szukamy, szperamy, scrollujemy, a tak naprawdę to tylko powstrzymuje nas od działania, bo wydaje nam się, że wciąż nie jesteśmy do niego dostatecznie przygotowani. A Twój bullet journal będzie działał tylko wtedy, gdy dopasujesz go do Twoich i tylko Twoich potrzeb i stylu życia.

Gotowe rozwiązania podpatrzone u innych mogą pomóc, pod warunkiem, że je przemyślisz. Jeśli widzisz u kogoś pomysł, który Ci się podoba, zastanów się, czy w ogóle czegoś takiego potrzebujesz. A jeśli tak, to czy zaproponowana przez kogoś innego forma będzie Ci odpowiadać – co z tego, że jakiś układ wygląda efektownie, jeśli  nie będzie dla Ciebie funkcjonalny?
Nie porównuj się i nie pytaj innych „jak mam rozrysować tygodniówkę?”, „co powinno być w miesięcznej rozpisce?”, „jakie zrobić kolekcje?”, a nawet „jaki notes mam kupić?” – na te pytania musisz odpowiedzieć sobie samodzielnie, na podstawie własnego doświadczenia, prób i błędów. Usiądź z kartką papieru na brudno i wypisz informacje, jakie chcesz mieć w swojej rozpisce miesiąca, tygodnia czy dnia. Kolekcje notuj na bieżąco i spontanicznie, np. kiedy do głowy wpadnie Ci myśl „muszę to zapisać!”. Nie przydaje Ci się indeks czy habit tracker? Nie bój się z nich zrezygnować, nawet jeśli „wszyscy” z nich korzystają! I przede wszystkim…

Eksperymentuj i przygotuj się na błędy

Do nowych pomysłów podchodź z nastawieniem to na próbę, nie tak już będę zawsze robić. Próbuj, próbuj, próbuj! I naprawdę NIC się nie stanie, jeśli stwierdzisz, że próba była nieudana – następną rozpiskę zaplanujesz inaczej. Twój notatnik nie idzie na wystawę, więc nie bój się kreślić i nie przejmuj się pomyłkami – czy to literówką, czy zupełnie nietrafioną rozpiską miesiąca. Wiedza o tym, co nie działa jest równie wartościowa, jak o tym, co się sprawdza :)

20170127_124312-01

Tu zrobiłam jakiś Straszny Błąd. Całe szczęście, że jest ozdobny papier :)

Twój notatnik będzie niedoskonały, koniec i kropka. Mój też jest. Będą w nim brzydkie dniówki, bo akurat nie było czasu lub/i ochoty na staranie się. Będą w nim przejęzyczenia i literówki albo źle policzone dni, bo nie mogliśmy się skupić w danym momencie. Może zdarzyć się kleks, rozmazany albo przebijający cienkopis lub rozlana na notes kawa (nikomu nie życzę!). Trudno, skreślamy, zaklejamy albo przewracamy stronę i idziemy dalej!

Nie myśl, że MUSISZ go używać

Zdarzą się takie dni, tygodnie, a może nawet miesiące, kiedy nie będzie takiej potrzeby. I to jest ok! Nie zmuszaj się do rozpisywania tygodniówki w tygodniu, gdy nie masz wiele do zrobienia albo niewiele się dzieje. Nie myśl, że musisz wypisywać i śledzić w swoim bullet journalu Wszystko na Świecie, bo „inni tak robią”. Nie uważaj, że ominięcie dnia to koniec świata, brak konsekwencji i systematyczności, no już kaplica, jestem taka niezorganizowana.
Używaj swojego bullet journala wtedy, gdy tego potrzebujesz.


Jak pisałam na początku, korzystam z bullet journala już od roku. Układy, wygląd i zawartość, o których mogę powiedzieć, że odpowiadają mi w znakomitej większości, dopracowywałam przez 10 miesięcy. Długo, nie? :) Eksperymentując z bullet journalem nauczyłam się sporo o sobie samej, o swoich potrzebach i tym, co mi się podoba, a co nie. Dzięki tej wiedzy mogę teraz skuteczniej planować i działać!

Dlatego daj sobie czas i baw się systemem! Nie porównuj się z innymi i nie zapomnij o refleksji nad swoimi oczekiwaniami i potrzebami, a wypracujesz sobie świetne narzędzie do ogarniania rzeczywistości – idealnie dopasowane do Ciebie!

Advertisements

18 thoughts on “Bullet journal – 7 rad dla początkujących

  1. LittleDarkbloom pisze:

    Tak, czasem mam wrażenie, że masa osób zapomina, o funkcjonalności bullet journala. Przecież rozgorzała już dyskusja odnośnie tego, jak rozumieć to pojęcie, czym jest bujo, kiedy bujo nie jest bujo. Czy ma być minimalistyczne czy ozdobne, ma być pisane piórem Lamy czy Parkera, ozdabiane Rystorami, Staedtlerami czy może kredkami akwarelowymi i pastelami? No i jaki notes będzie najlepszy, bo przecież Leuchtturmy są już praktycznie passe, może lepiej kupić Nuunę? W końcu droga, musi być dobra!
    Często też podejście niektórych osób mnie drażni. „Bo ja prowadzę bujo już od ponad roku, wiem, co jest dobre, a co nie.”, „a ja jestem dowodem na to, że można nie rysować kilka lat i do tego wrócić”, „a ja to…”, „a ja tamto…”. Mam wrażenie, że jest taka konkretna grupa osób na grupie, które chcą być postrzegane jako jakieś wyrocznie albo guru. I szczerze mówiąc, swoją postawą potrafią niezwykle zniechęcać – mówią jedno, ale jakby przedstawiają sobą coś konkretnie innego. Plus do tego faktycznie za dużo osób wchodzi na grupę i na dzień dobry zadaje milion identycznych pytań, aż mi się odechciewa xD Albo te pytania w stylu: „Ojeeejeeeja, jak pięknie, a ile czasu Ci to zajęło??? 20 minut??? A ja robiłam cały wieczór i mi tak nie wychodzi!”, ostatnio takie pytania pojawiają się częściej i częściej i częściej.

    Niemniej jednak, ludzie powinni częściej czytać takie posty, jak Twój, żeby w końcu się nauczyć, że w bujo chodzi o trochę inne rzeczy, niż bycie więźniem inspiracji (świetne określenie!), planującym na wyrost.

    Liked by 2 people

  2. LittleDarkbloom pisze:

    W sumie mam jeszcze jedną myśl, która pojawiła się u mnie nagle, z racji wejścia na Facebooka w celu szybkiego ogarnięcia „co dzieje się na grupie bullet journal”. Mianowicie zobaczyłam link do… Snapchata. I to jest chyba taki moment, w którym kładę się (mentalnie, rzecz jasna) na ziemi i w mojej głowie pojawia się napis „I don’t wanna live on this planet anymore”. No bo Snapchat…? Po co? O ile jeszcze jestem w stanie zrozumieć instagrama, to Snap… No nie wiem, wzbudza we mnie mieszane uczucia. Mam też wrażenie, że im więcej osób będzie tam prezentować swoje bullet journale, tym większy rozgardiasz zapanuje i będzie więcej sprzecznych informacji – bo osoba A nie używa future log, ale osoba B już tak, a osoba C ma gdzieś gratitude log, a osoba A i B to uwielbiają, a osoba D jest na przykład religijna, co wkurza osobę E, itd… Im więcej osób, tym więcej podejść, i mam wrażenie, że może gdzieś zniknąć idea oryginalna bujo.
    Dlatego czasem korci mnie odejść z grupy, posiedzieć na spokojnie, stworzyć po swojemu i wrócić na grupę z własnym bujo i z własnym podejściem, którego nikt mi nie zniszczy komentarzem w stylu: „brzydko, bo nie rysujesz i nie ozdabiasz”. :D

    Liked by 1 osoba

    • AG Words and Crafts pisze:

      W dyskusji, którą przywołujesz wyżej napisałam, że problemy z tym „czym bujo jest, a czym już nie” to kwestia tego, że pojęcie stało się strasznie modne. Nadal tak sądzę.
      Jakiś czas temu na grupie jedna z dziewczyn pochwaliła się weselną księgą gości, określając ją „ślubnym bujo”… I choć większość stwierdziła, że tego raczej bullet journalem nie można nazwać, to pokazuje tendencję: teraz wszystko, co w notesie i ręcznie pisane to bullet journal. Bo nazwa jest modna i klikalna. Jak bum minie, to myślę, że 80% obecnie zainteresowanych przestanie się udzielać.
      Nie patrz na innych! Sama wielokrotnie łapię się na tym, jak bardzo mnie blokuje podglądanie tego, co i jak robią inni. Nie ma nic złego w tym, że każde bujo jest inne, pod warunkiem, że nie narzuca się innym jedynego słusznego sposobu jak to powinno wyglądać. Świetny post i filmik zamieściła o tym kiedyś Boho Berry: http://www.bohoberry.com/right-way-bullet-journal/
      Mam nadzieję, że choć trochę stawiam się w pozycji „Bo ja prowadzę bujo już od ponad roku, wiem, co jest dobre, a co nie”, mój post nikomu niczego nie narzuca :)

      Liked by 1 osoba

  3. Agata pisze:

    Ja myślę, że to bardzo dobrze, że osoby takie jak my („weteranki” bulletjournalingu) wciąż niezmordowanie chcą tłumaczyć, czym jest ta metoda, odsyłają do Rydera Carrolla i są pomocne w stawianiu pierwszych kroków. Wcale nie jest powiedziane, że dziewczyna, która zobaczyła u youtuberki kolorowy zeszyt i wpadła do grupy czytać o naklejkach, nie zacznie dzięki bujo lepiej organizować swojego życia, kiedy pozna bliżej ten sposób planowania. Cóż, nie da się ukryć, że po roku wie się więcej niż po dwóch miesiącach – my się uczyłyśmy od członkiń grupy Bullet Journal Junkies, a obecne nowicjuszki mają mnóstwo polskich postów blogowych i całą gromadę „guru” do dyspozycji.

    Ja staram się podchodzić do sprawy spokojnie, bo bujo to bardzo osobista rzecz, ale jest jedna rzecz, która mnie bardzo dziwi – rozpisywanie bujo z góry. Tego nie rozumiem, bo dla mnie to jest podstawowa zaleta Bullet Journala, ze robię go na bieżąco, w miarę potrzeby.

    Zdecydowanie powinnaś Aga podlinkować ten post w grupie!

    Liked by 2 people

    • AG Words and Crafts pisze:

      Chciałabym podlinkować go na grupie, ale trochę się boję, że zaraz znajdzie się grono urażonych tak „wąską definicją” bullet journala i przecież sama piszę, że każdy może w nim robić według swoich potrzeb, więc dlaczego krytykuję rozpisywanie kalendarza do przodu ;)
      Jednak chyba się skuszę :D

      Lubię

  4. Ewa| daywithcoffee pisze:

    Ja zaczęłam przygodę z BuJo w wakacje i nie żałuję! Widzę, że zastosowałam się nieświadome nawet do kilku Twoich rad – rozpisuję kolejny miesiąc zawsze pod koniec obecnego i stawiam na minimalizm – dzięki temu rozpisanie miesiąca zajmuje mi naprawdę mało czasu i oprócz naklejek czy washi tape nie ma tam praktycznie żadnych zdobień :)

    Liked by 1 osoba

  5. Maminy Świat pisze:

    Bardzo przydadzą mi się rady z postu. Chciałabym zacząć lepiej organizować swój czas, żeby mieć czas na swoje pasje, pisanie bloga, zabawę z dziećmi, dla męża itp. Czytałam wiele opinii, że Bullet Journal jest najlepszy do planowania. Zaczęłam przeszukiwać internet i się lekko załamałam. Tyle różnych zapisków i propozycji na to jaki zeszyt użyć, długopis, ołówek, karteczki… Rozbolała mnie głowa od tego wszystkiego. Jeszcze nie zaczęłam organizować swojego czasu a już pogubiłam się w tym, co powinno a co nie powinno być w takim plannerze. Jestem osobą, która musi mieć wszystko zaplanowane. Każda, nawet najmniejsza zmiana planów wprowadza w moje życie chaos, z którego mam problem wybrnąć. Nie lubię takich sytuacji i wyprowadzają mnie z równowagi. Na szczęście trafiłam do grupy na Facebooku a tam znalazłam ten post. Teraz wiem, jak zacząć. Nabrałam ochoty by zacząć a nie szukać inspiracji i propozycji, co bym mogła w swoim Bullet Journal zawrzeć.

    Będę zaglądać na Bloga i dodam go do swoich polecanych.

    W wolnej chwili zapraszam do siebie :D

    Liked by 1 osoba

  6. Monika pisze:

    Kocham Cię :) Ja własnie zaczęłam od pierdyliarda przydasi do bujo :) Efekt: wszystko leży grzecznie na półeczce i czeka, bo ja boję się, że nie będzie idealnie :) Teraz już wiem, że nie musi :)
    Dziękuję za ten tekst :) Jesteś wielka :)

    Liked by 1 osoba

  7. Katarzyna Sroka pisze:

    Super post <3 Lubię w ogóle takie posty o organizacji i bardzo cieszę się, że napisałaś o tym z takim luźnym podejściem, to się często nie zdarza, dużo częściej właśnie takie wstawianie inspiracji Tumblerowych, miliony zakreślaczy, notesików, to jest super jak się umie z tego korzystać, a najgorzej jest jak sama ta organizacja zajmuje więcej czasu niż faktyczne działanie! Naprawdę dobry post, dodam go do zakładek i jeśli pozwolisz, to udostępnię go na swoim fanpage w najbliższym czasie, dobrze? :)

    Pozdrawiam!

    Liked by 1 osoba

  8. Joanna pisze:

    Mieszkam w francusko jezycznym kraju i zaczelam niedawno tworzyc moj Bullet Journal. Z zapalem zachecilam przez telefon moja przyjaciolke w Polsce i zeby jej ulatwic zadanie zaczelam przegladac opisy po polsku aby jej przeslac link. Wybralam TEN bo jest swietny. Zrozumialy, dokladny, obszerny, prosty, przyjemny do czytania i bez kwiatków i kaczuszek (dla mnie tak jest lepiej!). Dziekuje i pozdrawiam serdecznie.

    Liked by 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s