Podsumowanie 2016 i plany na 2017

Globalnie zeszły rok nie należał do, delikatnie ujmując, udanych. Wiele osób również ze względów prywatnych żegnało go z ulgą i bez żalu. Dla mnie osobiście jednak 2016 był naprawdę dobry. I choć staram się nie myśleć o przyszłości świata i naszego polskiego podwórka (na sam cień takich myśli aż mną telepie), odważnie i z przyjemnością wyznaczam sobie cele na 2017.

Jak już wspomniałam, nawet nie chcę myśleć o tym, co się dzieje na świecie i w Polsce. Eskapizm doprowadziłam więc w tym roku do rangi sztuki, dzięki czemu wciąż pozostaję przy zdrowych zmysłach. Nie pamiętam, kiedy oglądałam lub słuchałam wiadomości, nigdy wcześniej też nie zablokowałam tylu osób i treści na facebooku. Mimo to o ważnych sprawach wiem. Nie jest to miejsce na dyskusję wokół wad i zalet takiej, a nie innej postawy oraz nad tym, czy wystarczy podpisywanie petycji, czy już czas budować barykady. Czasem nawiedza mnie lęk, że nastąpi moment, kiedy już nie będę mogła siedzieć spokojnie w tej mojej bańce. Niestety, nie wszyscy dysponują konstrukcją psychiczną, która pozwala im skakać po barykadach i pokrzykiwać z ich wyżyn w słusznej sprawie. Ja lubię swój żołądek bez wrzodów i serce bez kołatania.

2016

Przechodząc do przyjemniejszych spraw: dlaczego 2016 był dla mnie tak dobry?

Gap Year

Niektórzy urządzają sobie rok przerwy między liceum a studiami, żeby zastanowić się, co dalej, poeksperymentować, podoświadczać nowych rzeczy. Ja zrobiłam sobie gap year po studiach, w wieku 27 lat i powiem, że to była jedna z lepszych decyzji ever.

Jeśli miałabym opisać jednym słowem 2016 rok, byłoby to UCZENIE SIĘ. Zarówno siebie samej, jak i nowych umiejętności. Mimo że cały rok przesiedziałam na bezrobociu, nie narzekałam na brak zajęć. Dowiedziałam się o sobie i o tym, co chcę robić więcej, niż przez wszystkie lata edukacji i dwa kierunki studiów. Uspokoiłam się i przestałam szarpać z tym, że coś MUSZĘ. Sprawdzałam, co mogłabym robić zawodowo – badałam różne ścieżki, raczej ostrożnie niż rzucając się głową do przodu i bardzo dużo z tych doświadczeń wyniosłam. Odkrywałam albo testowałam swoje słabe i silne strony. Nie wspominając już o tym, że nauczyłam się prowadzić samochód :)

Jestem nieopisanie wdzięczna losowi i moim najbliższym, że miałam taką możliwość.

Plany na 2017

Jak już pisałam (LINK), moim hasłem przewodnim na 2017 rok będzie INWESTOWANIE i rozumiem to bardzo szeroko.

invest1

Chcę zaangażować swoje siły i umiejętności w projekty i relacje, które mają dla mnie znaczenie. Przestać liczyć na szczęście, zbiegi okoliczności i spływające na mnie magicznie natchnienie, a wziąć się do prostej, swojskiej roboty. I całkiem przyziemnie: oszczędzać i zainwestować w przyszłość własną i wspólną.

Priorytetem jest w tej chwili znalezienie pracy i rozwój Words and Crafts. To duże i dość „płynne” projekty i nie zdziwię się, jeśli zajmą mi trochę czasu. Trudno przewidzieć, kiedy uda mi się znaleźć pracę (mam nadzieję, że jak najszybciej!), a od tego poniekąd zależny jest rozwój bloga – w końcu chcę zainwestować w niego nie tylko czas i wysiłek (:

kaboompics-com_opened-book

Chcę też nadal się uczyć i dbać o samorozwój, więc zamierzam czytać więcej książek (wstyd, jak mało czytałam w zeszłym roku) i korzystać z kursów, warsztatów czy choćby podcastów.

Z projektów kreatywnych, zamierzam zrobić własnoręcznie okładkę-organizer ringowy (taki, jak np. ten, tylko bardziej spersonalizowany) i przeorganizować mój bullet journal. Czuję potrzebę usprawnienia mojego systemu i na pewno napiszę o tym obszerniej, gdy tylko wykrystalizuje mi się sposób :)

Reklamy

10 thoughts on “Podsumowanie 2016 i plany na 2017

  1. LittleDarkbloom pisze:

    Nawet nie wiesz, jaką radość mi sprawiasz powrotem do pisania na blogu – te wiadomości, które wymieniłyśmy między sobą, były fajne, ale mimo wszystko jednak uwielbiam czytać Twoje posty :)
    Dla mnie rok 2016 był całkiem udany, biorąc pod uwagę fakt, że znalazłam pracę i zostałam wyrzucona z uczelni. Przyznam, że obie te kwestie były dla mnie ważne – pierwsza to było znalezienie pracy marzeń (nieco ironicznie to brzmi, bo miałam nadzieję, że będę pracować z książkami, ale praca na prasie to dla mnie całkiem spora radość), druga zaś uświadomiła mi, jak bardzo zmarnowałam czas. Nie obroniłam pracy magisterskiej i nie żałuję – prędzej jeszcze raz zrobię magisterkę na innym kierunku. ;)

    System ringowy jest chyba dosyć kontrowersyjny – mnie osobiście zaskoczyła cena plannerów na tej stronie, do której zostawiłaś link. O mamo. To ja chyba jednak zostanę przy kalendarzu, już wiem, że z kalendarzami Moleskine nie jest mi po drodze, gdyż ma za żółte kartki, natomiast Leuchtturm jest nieco lepszy. Może w końcu przekonam się do bullet journala, chociaż dalej czuję się nieco niepewnie w tym temacie.

    Co do rozwoju bloga – czekam na to, tym wpisem rozjaśniłaś mi dzień choroby :)

    Polubione przez 1 osoba

    • jasionowska pisze:

      W bujo trochę dobija mnie fakt, że zaczynam kolejny miesiąc, i nagle „och… a fajnie byłoby jeszcze dopisać to i to do stron na cały rok!”, ale z drugiej strony, taki chyba ma być… Nieuporządkowany jak nasze myśli. Przeraża mnie fakt, że niektórzy tyle pracy wkładają w to, co ma nam usprawniać gospodarowanie czasem, a nie dodatkowo go zabierać :o

      Polubione przez 1 osoba

      • AG Words and Crafts pisze:

        Jasionowska, najlepiej to zaakceptować. Tak, będzie niedoskonały, tak, będą w nim pomyłki i błędy. Nie warto wyznaczać sztywnych ram „na początku strony na cały rok, potem kolekcje, a potem dopiero pierwszy miesiąc”. Nowe pomysły mogą wpaść do głowy w każdej chwili, a wtedy odwracasz kartkę i je zapisujesz.
        O traktowaniu bullet journal jako nowego kreatywnego hobby, a nie systemu planowania można by bardzo długo dyskutować. Bujo są różne, jak różni są ich właściciele – komuś klejenie i ozdabianie pomaga się lepiej skupić na planowaniu, komuś innemu każdy dodatkowy kolor odbiera jasność notatek. I to jest ok, ważne żeby robić po swojemu, tak, jak dla danej osoby działa najlepiej! :)

        Polubienie

        • jasionowska pisze:

          To chyba trochę porównywalne z pamiętnikami pisanymi w podstawówce czy gimnazjum. Niektórzy pisali, inni nie. Niektórzy zapisywali jedno – dwa zdania, a inni opisywali wszystko, łącznie z tym, co mają do zrobienia do szkoły (jak ja :D)

          Polubione przez 1 osoba

    • AG Words and Crafts pisze:

      LittleDarkbloom, dziękuję za tak miły komentarz! Wygląda na to, że rozjaśniamy sobie nawzajem tą paskudną szarość za oknem :)
      Wpis o plannerze-segregatorze będzie w przyszłym tygodniu :) Plannery dostępne w Polsce są zdecydowanie za drogie w stosunku do jakości. *Jakimś* wyjściem jest Aliexpress, ale ja zamierzam swoją okładkę zrobić sama :)
      A co do bullet journal – nie ma przymusu stosowania tej metody! Spróbować zawsze można, ale jeśli czujesz się niepewnie, a kalendarz się sprawdza, to nie ma powodu. Gdybyś jednak chciała zacząć, to zajrzyj do mnie w piątek :)

      Polubione przez 1 osoba

      • LittleDarkbloom pisze:

        Nie lubię Aliexpress, odczuwam przesyt tą stroną, bo ostatnio wszędzie ją widzę. A nawet odczuwam przesyt – w szczególności przez wszystkie posty, które widzę xD osobiście wolę wish.com, mają piękne notesy a’la Traveler’s Notebook w całkiem spoko cenach ;) Co do plannerów, które są dostępne w Polsce, moim *ulubieńcem* jest Happy Planner od Madamy – definitywnie najgorszy z możliwych. Planner Paperdot oddałam siostrze, Wonder Planner też drogi… No ewentualnie Projekt Planner, bo przecież można go mieć w formie ładnej okładki, z której wyjmuje się wkład – a i wkłady całkiem ładne – no ale nie wiem, czy chciałabym wydać tyle kasy. Jest chyba jeszcze jakiś planner, bodajże The Happy Planner – on jest chyba w systemie ringowym, nie? niemniej jednak, czekam na wpis i przebieram nóżkami; nie zapomnij o mnie, do niedzieli mam zwolnienie i chętnie coś poczytam :D
        Porozjaśniać szarość za oknem mogę zawsze, chętnie ;D chociaż obecnie moja szarość jest na etapie oswajania się z siemieniem lnianym do picia. Właśnie po raz pierwszy udało mi się wypić cały duży kubek i nie wypluć – jesteś moją motywacją! :D

        Z bujo spróbuję, może na luźnych kartkach będzie okej, nim się przyuczę tego systemu :D

        Polubione przez 1 osoba

  2. Agata pisze:

    Ach, ja też na emigracji wewnętrznej w swoim świecie, z dala od telewizji, przepychanek, celebrytów… Ciekawa jestem Twojego hand made plannera :) Za mną chodzi zrobienie idealnego BuJo, ale raczej uszycie z jakiegoś świetnego papieru (plus zrobienie okładek z tektury). Mam juz spis potrzebnych materiałów i pewnie niedługo się za to zabiorę.

    pozdrawiam!

    Polubione przez 1 osoba

    • AG Words and Crafts pisze:

      Ja też jestem ciekawa, prawdę mówiąc :) Tym bardziej, że chcę uszyć okładkę ze skóry, prawdziwej lub dobrej jakości sztucznej, a jeszcze nie pracowałam nigdy na takim materiale.
      Jak zrobisz swój notes, koniecznie pokaż go na blogu :)

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s