Bullet journal – przenosiny do nowego notesu

Nawet nie wiem, kiedy zapisałam prawie cały fioletowy Leuchtturm1917! Wrzesień zacznę już w nowym – zielonym. A przy okazji opowiem trochę o moich dotychczasowych doświadczeniach z bullet journal i o przenoszeniu treści z notesu do notesu. Czy trzeba przenosić wszystko, jak leci? Co warto zrobić przy okazji zakładania nowego plannera?

Psst! Jeśli nie wiesz, o co chodzi, zajrzyj najpierw tu: co to jest bullet journal?

Choć system zaczęłam wypróbowywać już na samym początku roku, w zwykłym zeszycie w kratkę, za mój pierwszy „tom” bullet journal uważam właśnie ten fioletowy notes. Zmieścił on 6 miesięcy – od marca do sierpnia włącznie. To całkiem sporo. Mam poczucie, że ten nie najtańszy notes został dobrze wykorzystany i służył mi przez optymalny czas – jestem w stanie pogodzić się z wydaniem 50zł na pół roku.

Czego się przez ten czas nauczyłam? Całkiem sporo. Niektóre rozwiązania zdały próbę czasu i przechodzą do nowego notesu, nad innymi muszę jeszcze popracować, a część po prostu odpuszczam, bo okazały się niepotrzebne. To właśnie cenię w bullet journal – korzystam tylko z tego, co jest dla mnie użyteczne, ale zawsze mogę spróbować nowych rozwiązań.

1

Notesy to Leuchtturm1917 Medium w twardej okładce, z kartkami w kropki

6 miesięcy korzystania z bullet journal

Przez te pół roku przerobiłam różne tabelki, rozpiski, sposoby ozdabiania stron i zapisywania.
Co najbardziej rzuca się w oczy, gdy kartkuję zapełniony notes? Wyraźna ewolucja w stronę minimalizmu. Na początku cieszyło mnie używanie kolorowych cienkopisów, rysowanie dekoracyjnych nagłówków czy banerów i ozdabianie stron taśmami washi. Później jednak stopniowo upraszczałam moje schematy i rezygnowałam z kolorów na rzecz prostoty i przejrzystości. Widać to nieźle na moich dniówkach w przeciągu kilku miesięcy:

zmiany dniowek

Upraszczanie w toku

Wciąż jednak nie znalazłam stylu, szczególnie tygodniówek i dniówek, który satysfakcjonowałby mnie pod względem praktycznym i estetycznym. No, ale przynajmniej wiem, w którą stronę iść (:
Teraz najbardziej ozdobnym elementem  mojego plannera jest mandala na początku nowego miesiąca i nagłówek w miesięcznej rozpisce.Reszta jest prosta i raczej monochromatyczna.

Psst! Jeśli chcesz dowiedzieć się, jak rysować mandale (i dostać jedną do pokolorowania), zapraszam na mój tutorial!

mandala sierpien-horz

Chyba nie będę odmawiać sobie koloru na początku miesiąca <3

Najwięcej problemów sprawia mi rozpiska tygodniowa. Jest mi potrzebna, ale nie mogę znaleźć takiej, która byłaby dla mnie naprawdę wygodna. Próbowałam już zwykłych „planów lekcji”, tabelek z podziałem na dni i dziedziny, jakich dotyczą moje działania, a także rolling weeks – nic nie działa w 100% tak, jakbym chciała. Będę szukać dalej.

Nie wiem też, co zrobić z trackeraminawyków i pielęgnacji. Od czerwca zupełnie przestały spełniać swoją motywacyjną rolę. Rozrysowuję je na początku miesiąca, przez kilka dni sumiennie uzupełniam, a potem nic. Nie trzymam nawyków, a puste kratki w trackerze nie motywują już do wzięcia się w garść. Próbowałam też umieścić uproszczony habit tracker w rozpisce tygodniowej, żeby mieć go bardziej na oku, ale też nie działa. Będę musiała wymyślić coś innego.

Jakie jeszcze mam wnioski z pół roku z bullet journal? Z pewnością pomógł mi nie rozleźć się w szwach po rzuceniu pracy. Cudów jednak nie zdziała, nie ma siły, więc nie udało mi się uniknąć kryzysu planowania i działania, który zaczął się w czerwcu, pogłębił w lipcu i chyba dopiero niedawno zaczął odpuszczać. No, ale notes nic za mnie nie zrobi, nawet jeśli w nim wszystko zapiszę.
Teraz, przy tworzeniu nowego bullet journal, czuję świeżą motywację do ogarnięcia się i mam nadzieję, że uda mi się ją dobrze wykorzystać.

Co nowego?

Paradoksalnie, zacznę od tego, co zostaje takie samo – notes! Uwielbiam Leuchtturm1917! Za wygodny format (medium), szeroki wybór kolorów okładek (aż 20), możliwość wyboru liniatury (kropki!) i ilość stron (249). Spotykam się z opiniami, że zapiski za mocno prześwitują przez papier, ale mi to nie przeszkadza. Naprawdę, dużo gorzej bywa w zwykłym zeszycie czy (podobno) nawet w Moleskine, a na naszym rynku nie ma tak wielu notesów w kropki. Z tych, które są dostępne, L1917 odpowiada mi najbardziej.

Przejdźmy więc do nowości.
Po pierwsze – minimalizm. Mniej kolorów, ujednolicone pismo, przejrzystość. Porównajmy moje cele na 2016:

zmiany cele2016

Jest różnica, nie?

/ O przenoszeniu treści do nowego notesu napiszę więcej w dalszej części posta /

Po drugie – upraszczanie. Po co mnożyć byty? W fioletowym notesie w ogóle nie korzystałam z kalendarza rocznego, który umieściłam na samym początku, ale wiem, że wgląd w daty w dalszej perspektywie jest przydatny. Umieściłam więc kalendarz w planie szerokim (future log), gdzie zapisuję wydarzenia, o których wiem z dużym wyprzedzeniem.

zmiany futurelog

Na górze kalendarz i plan szeroki w stary notesie, na dole – połączone w nowym!

Mini kalendarz na dany miesiąc ułatwia mi zobrazowanie sobie kolejności wydarzeń. Od razu zaznaczam sobie w nim ważne daty, a obok je opisuję; na czarno – prywatne wydarzenia, zadania i uroczystości (urodziny, śluby itp.), na szaro – święta, dni wolne i inne ogólnie ważne daty (np. zmiana czasu na zimowy).

Ok, a co z tym przenoszeniem treści?

Sprawa jest oczywista w przypadku planu szerokiego – do nowego notesu trzeba przepisać te miesiące, które nie zostały „przeżyte” w starym (i dodać kolejne).

A co zrobić z kolekcjami? Przepisywać te wszystkie listy książek do przeczytania, zakupów do zrobienia, pomysłów na tysiąc przeróżnych spraw?

kolekcje

Tak kolekcjonowałam sobie w starym notesie…

Cóż, tu wkracza analiza. Przejrzyjcie pełny notes i zapytajcie siebie – czy każda z tych list jest Wam potrzebna? Czy była przydatna i faktycznie z niej korzystaliście? Czy przyda się również teraz?
Jeśli tak – przepisujcie. Ja przepisałam sporą część moich kolekcji, oczywiście pomijając te pozycje, które już z nich wykreśliłam. Z części list postanowiłam zrezygnować, bo się zdezaktualizowały. No i zdecydowanie ujednoliciłam ich wygląd (:
Wszystkie kolekcje wpisałam na początku, po planie szerokim, a przed rozpiską pierwszego miesiąca. Wiem, że część osób prowadzących bullet journal woli wypisywać kolekcje od końca zeszytu, żeby wszystkie były w jednym miejscu i żeby uniknąć bałaganu, gdyby jakieś będą się pojawiały później. Mnie jednak nie przeszkadza to, że część będzie w środku notesu, pomiędzy moimi dniówkami. Od tego mam indeks, żeby sobie to oznaczyć i móc później odnaleźć.

nowe kolekcje

… a tak sobie kolekcjonuję w nowym.

Zaczynanie nowego bullet journal to w ogóle świetna okazja, by przemyśleć dobrze zawartość poprzedniego i naprawdę zrezygnować z tego, co zabiera nam czas, a niczemu nie służy. Warto poświęcić czas na spokojne przekartkowanie pełnego notesu, by przypomnieć sobie co już wypróbowaliśmy, co warto kontynuować, a nad czym jeszcze trzeba popracować, żeby tworzony przez nas planner był jak najlepiej dopasowany do naszych potrzeb.


Cóż, nie pozostaje mi chyba nic innego, jak wykorzystać końcówkę sierpnia na próby znalezienia rozwiązania dla tych rzeczy, które jeszcze nie do końca mi pasują. Tak, by wrzesień zacząć już porządnie i na serio.

IMG_0930

Prawdę mówiąc, nie mogę się doczekać! :)

Advertisements

7 thoughts on “Bullet journal – przenosiny do nowego notesu

  1. Goga91 pisze:

    Świetny wpis :) Mam podobne przemyślenia po długim czasie korzystania z bullet journal :) Uwielbiam tygodniówki, choć wciąż szukam swojego układu – teraz wypróbowałam nowy i choć wydawało mi się, że to ten to jednak ciągle mam potrzebę zmian. Dojrzałam w jednym zdjęciu, że planujesz firmę copywriterską – jeśli potrzebujesz wsparcia, pisz śmiało :)

    Liked by 1 osoba

  2. Karolina pisze:

    Spoko wpis.
    Rozumiem sens upraszczania notatek i pomijania ozdobników, jednak może znalazłabyś chwile, na jakiś krótki wpis z instrukcją jak ozdabiać swoje notatki, dzienniki, szkice :) Bo bardzo podobają mi się te chmurki, wstążki i inne ozdobniki, które sprawiają że patrzysz na kartkę i momentalnie widać o co chodzi.
    Jestem mało uzdolniona artystycznie, ale myślę że wszystko jest kwestią treningu.

    Liked by 1 osoba

  3. Agga pisze:

    Podoba mi sie Twoj wpis i kierunek w jakim idzie Twoj BJ :) Ja zaczelam w styczniu 2017 roku wiec dopiero drugi miesiac z BJ zaczynam ale juz wiem ze system jest rewelacyjny. POlaczylam kalendarz i planer z notatnikiem. Podoba mi sie Twoj szeroki plan. Ja korzystam z calendex do planowania przyszlych wydarzen,a przed kazdym miesiacem rozrysowuje sobie dodatkowo ten miesiac tak jak Ty masz rozrysowany wrzesien i tam wpisuje spotkania itp. Moj BJ sluzy mi w pracy i w zyciu prywatnym i wreszcie mam wszystko w jednym miejscu. Obawialam sie troche ze nie bedzie przejrzyscie albo ze sie pogubie w tym systemie ale poki co swietnie daje rade! :)

    Liked by 1 osoba

    • AG Words and Crafts pisze:

      Na początku to pozorne nieuporządkowanie bujo może niepokoić, ale na całe szczęście można w nim zmieniać wszystko według potrzeb, więc nawet jeśli w czymś się gubię, to można to zaraz poprawić :)
      Fajnie, że odnalazłaś się w tym systemie i że Ci służy :)

      Lubię

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s