Kwestionariusz Prousta

Pamiętacie „złote myśli”? W zwykłym zeszycie pisało się pytania o wszystko i o nic, a koledzy i koleżanki wkładali swoje odpowiedzi do wklejonych na kolejnych kartkach kopert. Podstawówkowy przebój, na równi z karteczkami do segregatora, wpisami do pamiętnika i tazosami. No więc całkiem dorośli ludzie bawili się w tę grę już od połowy XIX wieku!

No, może nie dosłownie… Kwestionariusz Prousta (stworzony wprawdzie przez jego przyjaciółkę, Antoinette Faure, ale opatrzony nazwiskiem pisarza) był rodzajem gry towarzyskiej, jaką zabawiali się mieszczanie w 2. połowie XIX wieku, polegającej na udzieleniu odpowiedzi na serię pytań dotyczących osobowości i charakteru. Zyskała ona dużą popularność, została uznana za jeden z pierwszych przykładów testu osobowości i doczekała się wielu wariacji na temat.

Swego czasu odpowiedzi znanych osób na pytania kwestionariusza zamieszczał Vanity Fair, a na naszym rodzimym podwórku Wysokie Obcasy. Ostatnio sobie o tych wysokoobcasowych kwestionariuszach przypomniałam i zapragnęłam sama taki wypełnić. Znalazłam pytania z jednej ze współczesnych wersji, trochę czasu i… oto efekt.

darmowe-zdjęcia-4

Główna cecha mojego charakteru?

Coś, co nazywa się bardzo ładnie racjonalizmem światopoglądowym i połączone z nim „żyj i daj żyć innym”.

Cechy, których szukam u mężczyzny?

Uczciwość, szczerość, czułość, umiejętność komunikacji (wcale nie takie łatwe do znalezienia!), „moje” poczucie humoru i odpowiedzialność.

Cechy których szukam u kobiety?

Uczciwość, szczerość, umiejętność komunikacji, „moje” poczucie humoru.
W tej kwestii raczej panuje u mnie równouprawnienie. Od mężczyzny wymagam ciut więcej, bo partner życiowy to jednak inna relacja niż przyjaciółka.

Co cenię najbardziej u przyjaciół?

Empatię. Empatia załatwia sporo w przyjacielskiej relacji.

Moja główna wada?

Perfekcjonizm. Taki chorobliwy, powstrzymujący od działania, bo nigdy nie jest *dość dobrze*, a skoro nie jest dość dobrze, to po co w ogóle zaczynać? A już jak zacznę, to też prawie nigdy nie jestem zadowolona z efektów.

Moje ulubione zajęcie?

Tworzenie, czytanie i taniec.

Moje marzenie o szczęściu?

Własne mieszkanie, urządzone tak, jak chcę, dużo zieleni za oknem, a przy oknie kącik do czytania, herbata, spokój w duszy i mój mężczyzna. Do pełnego obrazka brakuje mieszkania i trochę spokoju w duszy.

Co wzbudza we mnie obsesyjny lęk?

Najbliżej obsesji jestem chyba w konfrontacji z pająkami i… wiertarką.

Co byłoby dla mnie największym nieszczęściem?

Nie wiem już. Strach pomyśleć co jeszcze.

Kim lub czym chciałabym być, gdybym nie był tym, kim jestem?

Osobą, która nie musi wszystkiego perfekcyjnie. To byłoby wygodne i chyba rozwiązałoby sporo problemów.
Poza tym dobrze mi ze sobą.

Kiedy kłamię?

Raczej staram się nie kłamać. Chyba że sprawa jest mało istotna, a prawda zraniłaby drugą osobę.

Słowa, których nadużywam?

„Generalnie” i „po prostu”.

Ulubieni bohaterowie literaccy?

Trudno mi takich znaleźć… Ale lubię wyraziste postaci stworzone przez Pratchetta: lorda Vetinari o przenikliwym i ostrym jak brzytwa umyśle, zgorzkniałego, ale i uczciwego Sama Vimesa, Śmierć, który chce być blisko ludzi i jego wnuczkę Susan oraz nianię Ogg, której hedonistyczna filozofia życiowa przydałaby się i mnie… Pratchett miał niesamowity talent do tworzenia postaci, które się lubi i może to i głupie, bo w końcu dla niektórych to tylko humorystyczne fantasy, ale każda z tych wyżej wymienionych ma cechy, które podziwiam i z którymi się identyfikuję.

Ulubieni bohaterowie życia codziennego?

Moi bliscy. Każdy z jakimś bagażem i ze swoim między uszami, a żyją przed siebie.

Czego nie cierpię ponad wszystko?

Głupoty. Braku wyobraźni. Cwaniactwa. I jeszcze tego, jak ktoś siedzi za mną w tramwaju i ciamka, mlaszcze i wysysa sobie coś spomiędzy zębów.

Dar natury, który chciałbym posiadać?

Trudne pytanie. Jeśli chodzi o fizyczność – trójkątną twarz, drobną budowę ciała i oczy bardziej zielone. Jeśli nie chodzi o fizyczność, to naprawdę, naprawdę nie wiem. Jakieś pomysły odnośnie tego, czym może być „dar natury”?

Jak chciałabym umrzeć?

Nie chciałabym.
Jakoś zastanawianie się nad tym wydaje mi się prowokowaniem losu.

Obecny stan mojego umysłu?

Zawieszenie. Cała czuję się zawieszona w pustce i nie bardzo wiem, co dalej.

Błędy, które najczęściej wybaczam?

Nieświadome. Jednorazowe. Cudze.


A jak wyglądałyby Twoje odpowiedzi w kwestionariuszu Prousta? :)

Reklamy

2 thoughts on “Kwestionariusz Prousta

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s