Maj w moim bullet journal

Po długim majowym weekendzie przyszedł czas na powrót do pracy. Ja ułatwiam go sobie wspomagając się moim niezawodnym bullet journalem, do którego wprowadziłam kilka drobnych zmian. Podzielę się z Wami, a co! Może kogoś zainspiruję albo podrzucę jakiś pomysł. Tak więc przed Wami maj w moim BuJo!

Psst, jeśli nie wiesz o co chodzi, zapraszam tutaj: jak zacząć swój bullet journal?

Podsumowanie kwietnia

Przewrotnie zaczniemy maj od kwietnia, ponieważ właśnie teraz postanowiłam wprowadzić do mojego dziennika podsumowanie miesiąca. Od końca zeszłego roku próbowałam wrócić do pisania „pamiętnika”, do przelewania i porządkowania swoich myśli i przeżyć na papierze, jednak niewiele mi z tego wyszło – ostatni wpis jest z początku marca!

maj1

Zabierając się za rozpisywanie maja w bullet journalu, postanowiłam zostawić dwie strony przed nowym miesiącem wolne, na kwiecień w mgnieniu oka. Chyba będę to robić co miesiąc – nie kosztuje tyle wysiłku, co regularne pisanie pamiętnika, a pozwala zapamiętać te istotne emocje, wrażenia i przeżycia.

Zrezygnowałam z popularnej wśród journalerek schematyczno-rysunkowej formy podsumowania, na rzecz ciągłego tekstu, ponieważ tak było mi po prostu wygodniej i przyjemniej, a o to przecież chodzi!

Rozkład miesiąca

Tu postawiłam na inny design – wciąż pozostający w stylistyce kalendarzowej, ale mniej „ściśnięty”.

maj4

Odstępy między kratkami zjadły mi wprawdzie część miejsca na notatki, ale w całości ten rozkład miesiąca podoba mi się najbardziej z dotychczasowych. Ważne, że mieści się lista zadań (już mam ich całkiem sporo, a to dopiero początek maja!) i mini kalendarz na następny miesiąc.

Jestem też zadowolona z mojego najnowszego papierniczego nabytku: wąskiej taśmy washi, która według mnie spisuje się dużo lepiej niż normalna w oznaczaniu wydarzeń trwających kilka dni z rzędu –  w maju oznaczyłam w ten sposób rozpoczynające się dzisiaj otwarte testy gry Overwatch oraz Dni Fantastyki w następny weekend.

Plan treningów i habit tracker

Tutaj nie zmieniło się prawie nic.

maj2

Zrezygnowałam z oznaczania różnych typów treningów kolorami, bo nie było mi to potrzebne. Jak widać na razie w tej tabeli pusto, hula wiatr i przetaczają się suche krzaki jak w westernie, ale jak tylko wygoję tatuaż, wracam do aktywności, pocenia się nad ciężarkami i tarzania po macie do ćwiczeń.

W przypadku habit trackera postanowiłam zmienić system kolorów: zamiast przypisywać kolor do danego nawyku (jednakowe kolory w poziomie), przypisuję je do dni (jednakowe kolory w pionie). Jest to jednak zmiana czysto estetyczna, nie praktyczna – tak mi się po prostu bardziej podoba!

Swoją drogą kiepski ten początek maja dla moich nawyków…

Rozkład tygodnia

Tu też mała modyfikacja. Podzieliłam rubryki dzienne na 3 kategorie: zadania, wydarzenia/spotkania, aktywność fizyczna. Pomaga to uporządkować trochę chaotyczną listę-wszystkiego-naraz.

maj3

Pod tygodniową tabelą umieszczam ogólną listę zadań na dany tydzień, z której później rozdzielam obowiązki na konkretne dni. Osobno wypisuję zadania związane z pracą i prowadzeniem bloga.

Obok mam listę zakupów potrzebnych „na już”. Dla ułatwienia oddzielam produkty spożywcze od kosmetycznych i innych, staram się też zapisywać tu rzeczy, jak tylko przyjdą mi do głowy albo stwierdzę, że coś już się kończy. Dzięki temu, gdy idziemy do sklepu, nie trzeba tak główkować nad listą zakupów. Produkty, których nie udało nam się kupić w danym tygodniu, a nadal są potrzebne, przepisuję na następny.

Wpisy dzienne

Zainspirowana journalem BohoBerry, wprowadziłam podziałkę czasu, na której zaznaczam, w jakich godzinach będę wykonywać dane czynności. Wyróżniłam sen, czas dla siebie, pracę, treningi, spotkania i domowe obowiązki.

maj5

Mam mieszane uczucia jeśli chodzi o tę podziałkę.

Z jednej strony naprawdę ułatwia zaplanowanie działania: kiedy mam jakieś spotkanie albo wizytę u lekarza, widzę, jakie tworzą mi się bloki godzinowe i mogę przemyśleć jak je wykorzystać, biorąc pod uwagę moją produktywność.

Z drugiej jednak, czasem ciężko przewidzieć ile czasu zajmie mi dana czynność. Czasem wyskoczy coś niespodziewanego. Staram się więc planować z zapasem, ale nie jest to idealne. Dodatkowo, nawet jeśli zaplanuję, że pracuję od tej do tej, to często się tego nie trzymam, ale to już nie wina podziałki, a moja.


Tak wygląda początek maja w moim niezawodnym bullet journalu. Wciąż eksperymentuję i sporo pomysłów czerpię od innych, jednak staram się wszystko dostosowywać do moich potrzeb i możliwości. I działa!

 

Advertisements

5 thoughts on “Maj w moim bullet journal

  1. LittleDarkbloom pisze:

    Jak dobrze widzieć coś tak pięknego, jak Twój bullet journal w tak cholernie ciężki dzień…
    Nie, to nie jest podlizywanie się, mam zły dzień, wojnę o gojący się tatuaż (projekt od Fuki, który zamieściłaś, mnie oczarował!), nakaz wynoszenia się z domu przez brak tolerancji. Mówili, że dorosłość jest ciężka, ale aż tak? xD

    Przymierzam się do BJ. Naprawdę, staram się, ale… Mam kalendarz, i wiesz, po raz pierwszy widzę, że naprawdę go prowadzę. Zapiski, taśmy, notatki, gdzieniegdzie przewijają się wpisy na styl pamiętnika, którego nie prowadzę od ponad roku… Powiedz mi, czy da się prowadzić jednocześnie BJ i kalendarz? Nie każda rzecz z BJ mnie fascynuje, chociaż uważam habit tracker za mój nowy must have!

    Pozdrawiam znad sterty książek do referatu i obiecuję, że kiedy odpocznę, zasypię Cię pytaniami o BJ.

    Lubię

    • AG Words and Crafts pisze:

      Taki kalendarz to dobry wstęp do bullet journal. Z doświadczenia wiem już, że bujo i kalendarz nie idą w parze, chyba że kalendarz jest kieszonkowy i traktowany jako podręczny notes na „poza domem”. Nie ma sensu mnożyć bytów, jeśli w obu miejscach będzie się zapisywało mniej-więcej to samo – ja już trochę porzuciłam mój planner na rzecz journalu ):
      Pytaniami zarzucaj, nie ma sprawy – najwygodniej chyba na facebooku (:

      Przykro mi, że tak nieciekawie wygląda u Ciebie sprawa tatuażu. Głowa do góry, pewnie niedługo wszyscy się przyzwyczają i przestaną rzucać uwagami.

      Lubię

  2. Autumn in Berlin pisze:

    Siedzę i patrzę i napatrzeć się nie mogę! Jak pięknie piszesz! Bullet Journal to dla mnie nowość, natknęłam się na wzmianki o nim chyba na blogu Kasi z Worqshop, ale muszę dowiedzieć się więcej! Swoją drogą, Twój blog jest bardzo ładny, idę go eksplorować!

    Liked by 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s