Jak zacząć swój bullet journal?

W ostatnim wpisie o używanych przeze mnie narzędziach do planowania i organizacji opisałam pobieżnie system bullet journal. Ponieważ nie jest to zjawisko rozpowszechnione w Polsce, chciałabym mocniej wgryźć się w temat i wyjaśnić, na czym rzecz właściwie polega.

Jeśli więc chciałbyś, czytelniku, dowiedzieć się jak stworzyć planner skrojony na swoją miarę, zapraszam do lektury.

Z ideą bullet journal zetknęłam się pod sam koniec grudnia zeszłego roku. Od zdjęcia pięknego, starannie prowadzonego notesu z tagiem #bulletjournal, wyłowionego na instagramie trafiłam na google, a stamtąd na stronę pomysłodawcy systemu, designera z Brooklynu, Rydera Carrolla.

Po obejrzeniu filmiku prezentującego całą ideę, wiedziałam, że muszę to wypróbować. A że akurat na dniach miał się zacząć 2016 rok, nie było lepszego momentu na start!

Od czego zacząć?

Potrzebny będzie notes i długopis. Tak naprawdę byle jakie.

Swój bullet journal zaczęłam prowadzić w zwykłym zeszycie w kratkę, który został mi po studiach. Stwierdziłam, że jeśli system się u mnie sprawdzi, przeniosę go do porządnego notatnika, co zresztą nastąpiło już po dwóch miesiącach.

starynowy

stary vs. nowy

Kiedy wrzucisz w google hasło „bullet journal”, oprócz bardzo minimalistycznego dziennika twórcy tego systemu, wyskoczy mnóstwo przykładów obłędnie kolorowych notatników wysokiej jakości, ze starannie kaligrafowanymi nagłówkami i cytatami, mnóstwem naklejek, stempli, rysunków i dekoracyjnych taśm washi. Nie przejmuj się tym. Osoby, które korzystają z tego systemu często są papierniczymi maniakami ze skłonnościami do ciągłego bazgrania. Wiesz, takimi, którzy zbierają spinacze do papieru w dziwnych kształtach i karteczki samoprzylepne we wszystkich kolorach i rozmiarach, a w sklepie papierniczym dostają palpitacji ze szczęścia. Takimi, jak nie przymierzając, ja.

Żeby prowadzić bullet journal, naprawdę nie trzeba mieć całego zaplecza materiałów. Twój dziennik może być tak prosty lub tak ozdobny, jak tylko zechcesz – na tym polega piękno tego systemu! Dopasowujesz go do swoich potrzeb i upodobań na każdej płaszczyźnie.

Ok, znalazłeś długopis, zorganizowałeś sobie notes, otwierasz go i… co dalej?

Pierwsze strony zajmie indeks – bardzo ważny element, który pozwala odnaleźć się w pozornym chaosie wszystkiego-w-jednym-notesie. Polecam przeznaczyć na to 2-4 strony, w zależności od grubości zeszytu. Wychodzę z założenia, że lepiej więcej niż mniej – w końcu łatwiej kijek pocienkować, niż go potem pogrubasić. Mój notatnik ma przewidziane miejsce na spis treści: 3 strony.

indeks

indeksy – gotowy i samodzielnie zrobiony

Po indeksie zaczyna się numeracja stron – druga rzecz niezbędna, by się nie pogubić. Warto numerować na bieżąco w miarę zapełniania zeszytu, na wypadek, gdyby jakąś kartkę trzeba było wyrwać.

Każdy nowy miesiąc czy listę rozpoczynamy od kolejnej czystej strony, a następnie wpisujemy odnośnik z jej numerem do spisu treści. Proste.

Dlaczego BULLET?

Nazwa całego systemu wzięła się od „bullets” – znaczników, które definiują to, co zapisujemy w dzienniku, czyli np.:

  • zadania do wykonania

  • wydarzenia

  • spotkania

  • notatki

W swoim wprowadzeniu Ryder Carroll proponuje prosty klucz, który użytkownicy przejmują lub modyfikują w swoich dziennikach. Mój prezentuje się tak:

klucz

Jest oparty na tym podstawowym i wzbogacony o kilka elementów.

Możesz wybrać dowolne znaczniki i dowolne kategorie. Pamiętaj tylko, że nie warto ich mnożyć i komplikować, bo zamiast przejrzystego, ułatwiającego planowanie klucza otrzymasz kod Enigmy, do którego będzie trzeba zaglądać za każdym razem, gdy będziesz chciał coś zanotować. Trzymaj się prostoty i tego, co dla Ciebie intuicyjne i czytelne. Ja na przykład w ogóle nie używam kodowania tematów kolorami; próbowałam, ale po prostu się u mnie nie sprawdza.

Co w środku?

Bullet journal składa się z dwóch rodzajów wpisów: z jednorazowych oraz tych, które cyklicznie się powtarzają. Poniżej pokażę i opiszę te, które dla mnie działają najlepiej. Pamiętaj jednak, że Twoje potrzeby mogą być inne i że możesz dowolnie dodawać, odejmować i modyfikować pomysły w swoim bullet journal!

CYKLICZNE

Co miesiąc

Rozkład miesiąca

Każdy miesiąc zaczynam od „monthly log” – kalendarza połączonego z listą celów i zadań. Początkowo korzystałam z oryginalnego sposobu zapisywania dni miesiąca w pionie, ale okazał się dla mnie niezbyt wygodny i miałam za mało miejsca na notatki. Dlatego w kwietniu mój log wygląda bardziej kalendarzowo.

miesiac

Cele i zadania oznaczam znacznikami według klucza. I tak: 4.04 miałam spotkanie w urzędzie (trójkąt), 26.04 idę na tatuaż, a od 2.04 trwa wystawa memów Marty Frej w CK Zamek (wydarzenia – kółka). Dodatkowo mam kilka zadań (kwadraty), także związanych z pracą (romby). Cele i zadania, które wynotuję tutaj, pomagają mi później planować kolejne tygodnie i dni.

Plan treningów

treningi

Mała tabela, w której planuję swoje treningi i zapisuję aktywność fizyczną w danym miesiącu.

Habit tracker

habittracker

Bardzo przydatne narzędzie, jeśli chcesz wypracować jakiś nawyk. W tabeli poziomo wypisuję dni miesiąca, a pionowo – nawyki, nad którymi pracuję. Jeżeli danego dnia udało mi się jakiś wykonać, zamalowuję odpowiadającą mu kratkę. Perspektywa pustej kratki w moim trackerze już nie raz zadziałała na mnie motywująco, gdy nie chciało mi się np. przygotowywać wody z cytryną rano.

Co tydzień

Rozkład tygodnia

Przez dwa pierwsze miesiące bullet journalingu nie robiłam tabeli tygodniowej. Potem jednak stwierdziłam, że widok całego tygodnia naraz jest wygodny i ułatwia planowanie, więc dodałam go do mojego plannera (uwielbiam tę elastyczność!).

tydzien

W każdym tygodniu przenoszę odpowiednie zadania, spotkania i wydarzenia z listy miesięcznej. Uzupełniam je też mniej ważnymi punktami, jak zakupy czy sprzątanie, po czym wszystkie przypisuję do konkretnych dni tygodnia.

Tygodniowy plan posiłków

planposilkow

Tabela, w której notuję, co zjadłam. Pomaga powstrzymać się od podjadania między posiłkami i (trochę mniej) od pochłaniania słodyczy, słonych przekąsek i ogólnego junkfoodu. Nie mam wystarczającej determinacji do liczenia kalorii i proporcji między węglowodanami, białkiem i tłuszczem. Znam teorię, a zapisywanie pomaga mi kontrolować, czy mniej więcej się jej trzymam. Zawsze też przyjemniej jest zapisać „grillowany łosoś z brązowym ryżem i sałatą z vinegret” niż „pizza i hamburger”. Nawet jeśli jest odwrotnie, gdy chodzi o przyjemność jedzenia.

Codziennie

Rozkład dzienny

Po prostu plan na konkretny dzień. Nagłówek z datą i dniem tygodnia oraz lista zadań, spotkań, wydarzeń, czasem wzbogacona notatkami, cytatami i czymkolwiek jeszcze przyjdzie Ci do głowy w ciągu dnia, co uznasz za warte zapisania.

bujo1dzienny

W miarę wykonywania kolejnych zadań, oznaczasz je jako rozpoczęte, wykonane, anulowane lub przeniesione. Migracja jest ważnym elementem bullet journalingu, ponieważ prowokuje do refleksji nad danym zadaniem. Widzisz pustą kratkę pod koniec miesiąca lub dnia i zastanawiasz się: dlaczego nie wykonałeś tego zadania? Czy jest ono naprawdę ważne? Czy warto je przenosić na następny miesiąc/dzień?

Ja najczęściej przenoszę na kolejny dzień, bo nie znoszę uczucia, że coś wisi mi nad głową. Tylko wizytę u weterynarza z naszą Aferą odkładam z miesiąca na miesiąc – w kwietniu muszę się wreszcie spiąć!

JEDNORAZOWE

Kalendarz roczny

kalendarz

Zdecydowałam się umieścić mini-kalendarz na 12 miesięcy na początku mojego dziennika. Dzięki temu mam możliwość szybkiego rzutu oka na odległy termin w razie potrzeby. Ponieważ ten notes zaczęłam w marcu 2016, mój kalendarz kończy się na lutym 2017.

Plan szeroki – future log

To miejsce, w którym zapisuję odległe wydarzenia, o których wiem z dużym wyprzedzeniem. Ponieważ bullet journal jest tworzony na bieżąco, nie mam możliwości przekartkowania go do odpowiedniej daty, jak w klasycznym plannerze. Stąd potrzeba „szerokiego planu”, który u mnie, podobnie jak w instrukcji na stronie, wygląda tak:

future log

Stronę dzielę na 3 części – każda odpowiada jednemu miesiącowi. Na cały rok potrzebuję więc 4 stron. Umieściłam go zaraz na początku, po kalendarzu rocznym. Zapisuję tu urodziny, święta i inne uroczystości, a także wydarzenia i spotkania, o których wiem wcześniej. Przy rozpisywaniu danego miesiąca zaglądam tutaj i przepisuję je.

Dzięki future log na pewno nie zapomnę, że w maju muszę zarezerwować bilety na pociąg i kupić prezent na ślub kuzyna w czerwcu. Nie ocknę się też na ostatnią chwilę w listopadzie spanikowana, że muszę wymienić dowód osobisty.

Kolekcje”

Czyli listy, tabele i wszelkie inne wpisy, które sprawiają nam przyjemność, ułatwiają funkcjonowanie i pomagają w organizacji. To może być naprawdę wszystko! Zerknij tylko, jakie pojawiły się już u mnie:

kolekcje

Blogi użytkowników bullet journal pękają od pomysłów na nowe kolekcje i można łatwo ulec pokusie, żeby mieć je wszystkie. Jednak, żeby journal spełniał swoje zadanie, trzeba wziąć poprawkę na to, co naprawdę jest Ci potrzebne. Sama miałam chwilę zawahania przy szalenie popularnym wśród blogerek gratitude log, gdzie zapisuje się codziennie 2-3 rzeczy, za które jest się wdzięcznym. Stwierdziłam jednak, że nie jestem osobą, której sprawiałoby to przyjemność i przynosiło korzyści – robiłabym to pewnie na siłę i irytowała się przy tym, więc nie ma dla mnie sensu w tym przypadku podążać za tłumem.


Na koniec jeszcze kilka dodatkowych uwag dla tych, którzy chcą zacząć prowadzić swój bullet journal:

  • nie inwestuj w wypasiony notes i inne materiały, dopóki nie przekonasz się, że system Ci odpowiada;
  • nie bój się, że coś będzie „nie po kolei” – indeks i numeracja stron naprawdę pomagają ogarnąć ten pozorny chaos;
  • zastanów się, czego oczekujesz od plannera, a potem jak to zrealizować w notesie;
  • bądź krytyczny wobec inspiracji innymi – wszystko filtruj przez swoje potrzeby;
  • pamiętaj, że Twój bullet journal może być taki, jaki chcesz – minimalistyczny lub ozdobny, skoncentrowany na całym Twoim życiu lub tylko na jednej dziedzinie (np. pracy czy szkole), zawierający takie układy, tabele, listy, jakich potrzebujesz;
  • nie spiesz się – poświęć 15-20 minut wieczorem na to, żeby w spokoju i skupieniu zaplanować kolejny dzień.

Mam nadzieję, że udało mi się w miarę przystępnie wyjaśnić ideę bullet journal i może nawet kogoś przekonać do wypróbowania tego systemu.

Jeśli masz wątpliwości, pytania, jakaś kwestia wymaga jeszcze rozjaśnienia, albo po prostu chcesz powiedzieć, że to super sprawa / beznadziejny pomysł – zapraszam do komentowania!

Reklamy

102 thoughts on “Jak zacząć swój bullet journal?

  1. Ewa| daywithcoffee pisze:

    Super to opisałaś! Sama chciałabym zacząć, bo dość długo eksperymentuje z rożnymi plannerami i kalendarzami no i ciagle jest cos nie tak. Nie umiem jednak tak pieknie tego zrobić jak ty, no i nie wiem czy miałabym czas na to wszystko :-)

    Polubienie

    • AG Words and Crafts pisze:

      Cieszę się, że wpis się podoba.
      Może jednak spróbuj zacząć, piękno tego systemu polega na tym, że robisz go tak, jak chcesz, także jeśli chodzi o dekoracyjność! Nie musisz się bawić w ozdabianie każdego dnia i tabelki. Jest sporo minimalistycznych, pięknych bullet journali (:
      A czas – wystarczy 10-20 minut wieczorem, a jeśli bez ozdobników to jeszcze mniej (:

      Polubienie

  2. LittleDarkbloom pisze:

    Przeczytałam tego posta raz. I drugi. I trzeci. I jeszcze jeden. Cieszę się, że zupełnym przypadkiem, dzięki Instagramowi, trafiłam na tego bloga. Jest przejrzysty, jest czytelny, ma coś w sobie. No i ta garść informacji o bullet journal, takie małe kompendium, którego potrzebowałam.
    Mam wrażenie, że kiedy słyszę o bullet journal, w pierwszej chwili zawsze pada pytanie o zeszyt. Słyszę, jak ludzie wahają się nad bardzo konkretnymi markami, Leuchtturm, Moleskine, Oxford, Peter Pauper Press… A ja tymczasem siedzę, otoczona moimi wszystkimi zeszytami, i nie umiem się zdecydować. A tu bęc, pojawiają się słowa: „tak naprawdę byle jakie”. Dla mnie osobiście to bardzo cenna informacja, jako że jestem osobą z kręćkiem na punkcie zeszytów. Tak samo uwaga o tym, aby nie przejmować się tym, jak wyglądają bullet journale znalezione w sieci – wiesz, że odkąd dowiedziałam się o istnieniu Project Life, BJ czy plannerach, zawsze miałam wrażenie, że mój kalendarz świeci pustkami i jest brzydki…? Najwyższy czas przestać się tym przejmować i zacząć robić swoje.
    Cieszę się, że wpadłam na tego bloga. I tym bardziej cieszy mnie, że zostanę na dłużej c:
    Pozdrawiam :)

    (swoją drogą, czy chodził Ci kiedyś po głowie tekst o, dajmy na to, braku tolerancji dla osób z tatuażami wśród znajomych i członków rodziny? Sama mam właśnie taki problem).

    Polubione przez 1 osoba

    • AG Words and Crafts pisze:

      Bardzo, bardzo miło mi czytać takie słowa! Cieszę się, że blog i ten post Ci się podobają.
      Robić swoje to klucz do osiągnięcia celu, porównywanie się z innymi rzadko kiedy przynosi pozytywne efekty.

      Tekst o postrzeganiu tatuaży w społeczeństwie chodzi mi po głowie już od dawna, zbieram materiały i jeśli tylko przekonam się, że mam coś wartościowego do powiedzenia w tym temacie, na pewno taki napiszę (:

      Polubienie

  3. Klaudyna “Futbolowa” Maciąg pisze:

    Naprawdę brzmi świetnie, nigdy się z tym nie spotkałam. Od razu mam ochotę spróbować tej metody, chociaż mam już swój organizer idealny, który zawiera większość z tych elementów i pewnie coś by tu poszło w odstawkę.

    No, ale ja jestem jedną z tych osób, które mają papierniczego świra, więc aż mnie korci z ciekawości, jak by mi taki bullet journal wyszedł. Gorzej, że talentu u mnie zero, więc wszystko wyszłoby koślawo, zamiast tak ładnie jak u Ciebie albo w sieci ;)

    Polubienie

  4. Goga91 pisze:

    Bardzo fajny tekst, niezwykle przydatny :) Bardzo podoba mi się Twój bullet journal :) Ja też jutro przymierzam się do stworzenia artykułu na moim blogu o bullet journal :) Mam nadzieję, że uda mi się też w miarę przejrzyście to wszystko opisać!
    Zaciekawił mnie u Ciebie habit tracker – szczególnie te kreski z podziałem na tygodnie. Szczerze mówiąc, u mnie tego nie ma, a już wiem, że taka mała kreska bardzo by mi pomogła, bo bym wiedziała ile rzeczy robię w perspektywie danego tygodnia!
    Dzięki za post! :)

    Polubienie

    • AG Words and Crafts pisze:

      Nie ma sprawy, cieszę się, że wpis jest przydatny i czytelny w treści (:
      Podział na tygodnie w habit trackerze wprowadziłam, bo niektórych rzeczy nie muszę robić codziennie, a raz czy dwa razy na tydzień – w ten sposób widzę wyraźnie, czy mi się udało, czy nie.

      Polubienie

  5. Sławomira Belica pisze:

    Słyszałam, ale nie wiedziałam dokładnie, co to. I przyznam, że wolę mieć wgląd w daty bardziej do przodu. Choć coś w rodzaju stworzonego własnoręcznie kalendarza mam – nudziło mi się i zrobiłam do przodu planer na daty, do których nie sięga mój obecny. Mam w nim plan na miesiąc i na każdy dzień z podziałem na:
    >rzeczy szkolne
    >sprawy blogowe
    >planowanie nauki
    >moje sprawy

    Polubione przez 1 osoba

  6. Jeż pisze:

    Piękny masz charakter pisma. W dodatku okazuje się, że prowadziłam bullet journal, chociaż nie miałam o tym pojęcia – w 2005 miałam zeszyt ‚za ładny na szkołę’, tak właśnie powstał Pierdolnik.

    Polubione przez 1 osoba

  7. Bilib World pisze:

    Bardzo ciekawy wpis. Muszę przyznać, że całkiem niedawno dowiedziałam się o czymś takim jak Bullet Journal i od razu zaciekawił mnie ten temat. Od dwóch lat sama przygotowuję sobie roczne organizery, które drukuję i wpinam do segregatora. Jednak Bullet journal to ciekawe rozwiązanie, możemy wykorzystać zwykły zeszyt i stworzyć z niego ciekawy, osobisty kalendarz.

    Polubione przez 1 osoba

  8. Adrian M pisze:

    To jest bardzo fajna sprawa. Jednak ja mam strasznie słomiany zapał do wielu rzeczy. Trudno mi też o systematyczność. Co prawda dziennik własnego pomysłu już mam wykonany. Teraz trzeba wzbogacić jego zawartość :)

    Polubione przez 1 osoba

  9. Kobieta Pozytywna pisze:

    Świetny post. Wszystko wyjaśnione konkretnie i prosto, dodatkowo zdjęcia miłe dla oka. Jeden z lepszych wpisów na temat Bullet Journal, a przeczytałam ich już kilka, ponieważ zaciekawiła mnie ta forma organizacji czasu.
    Twój wpis dodatkowo mnie przekonał, zaczynam prowadzić BJ! :)

    Polubione przez 1 osoba

  10. Anka-Skakanka pisze:

    Bardzo mi się podoba wpis. Szukam planera/organizera, który przypadłby mi do gustu, ale sklepowe kompletnie do mnie nie przemawiają. Za to przemawiają do mnie wszelkie stickery, kolorowe długopisy, papeteria, zeszyciki – no po prostu krzyczą „weeeeeź mnieeeee” ;)

    Niestety, jestem trochę perfekcjonistką i jak zrobię jeden błąd czy krzywo coś zapiszę, to od razu się złoszczę i chciałabym zaczynać od nowa (czasem tak robię). Nie potrafię podejść do tego na luzie i zawsze jest w głowie myśl, że to nie jest moje, tylko ktoś to zobaczy i musi ładnie wyglądać :/ W sumie może w moim przypadku segregator byłby lepszy, bo tylko wyjęłabym kartkę z błędem i włożyła nową, a nie wyrywała z zeszytu…

    Ot, jeden z moich bzików.

    Polubione przez 1 osoba

    • AG Words and Crafts pisze:

      Wierz mi, przechodziłam przez taką fazę – nawet mój prywatny pamiętnik pisałam tak, jakby ktoś miał go przeczytać i ocenić.
      Segregator jest dobrym pomysłem, choć niewygodnie się go nosi ze sobą (:

      A tak naprawdę, trzeba zagryźć zęby i przekonywać samą siebie, że krzywe linie i literówki naprawdę nie mają znaczenia. Po jakimś czasie okaże się, że faktycznie nie mają! (:

      Polubienie

      • Anka-Skakanka pisze:

        O, to, to! Z tym pamiętnikiem miałam to samo. Myślę, że to wszystko to pozostałość po szkole i rodzicach z czasów wczesnopodstawówkowych: „pisz ładnie, nie wychodź za linię, staranniej, krzywo, popraw, ale bazgrzesz, jeszcze raz” i tak do zdarcia płyty. Mimo prawie 30 lat wciąż nie mam swojego charakteru pisma. Za to łatwo jest mi podrobić czyjś ;)

        Niemniej jednak, po Twoim tekście jestem przekonana, że bullet journal w zwykłym zeszycie to coś dla mnie. Akurat zbliża się wrzesień, więc mam jeszcze czas na zakup zeszytu (nie pamiętam, kiedy ostatni raz kupowałam zeszyt albo nawet długopis – zawsze jakieś się walają po domu) i dam sobie wstępnie 4 miesiące. Nigdy wcześniej właściwie nie miałam kalendarza ani organizera. Rzeczywistość ogarniałam głową i ewentualnie jakimiś zapiskami na luźnych kartkach „na wszelki wypadek”, które i tak gubiłam. Ale może czas coś zmienić :)

        Polubione przez 1 osoba

  11. newania pisze:

    Od jakiegoś czasu bombardują mnie informacje o tym jaki cudowny jest bullet journal. No i w końcu postanowiłam sprawdzić co to w ogóle jest. Naprawdę jasno to opisałaś, dzięki za wyczerpujące informacje. Teraz będę miała dużo do myślenia, czy w ogóle tego potrzebuję ;)

    Polubione przez 1 osoba

  12. Wiercipięta pisze:

    Trafiłam tutaj dzięki Make Happy Life i jestem jej.wdzięczna. Wspaniała i piękna.rzecz. Dużo czytałam o różnych plenerach ale właśnie w każdym czegoś brakowało. Jakoś nie pomyślałam że to można zrobić samemu! Pewnie mój.wizualnie nie będzie taki śliczny ale.będzie mój :) trochę zajmie samo przygotowanie ale.ile.radości da! Zaraz mam ochotę siadać i planować planowanie :)

    Polubione przez 1 osoba

  13. Czarna pisze:

    Świetny wpis, okazuje się że od kilku lat robię nieświadomie bullet journal :) Nigdy nie lubiłam gotowych kalendarzy zawsze brakowało mi miejsca na zadania, spotkania i notatki więc „rysowałam” swoje w zeszycie :) Robię to też teraz, tylko ja muszę wyrysowywać kalendarz na cały rok żeby nic mi nie uciekło :) zostawiając odpowiednio dużo miejsca na listy i zapiski tygodniowe/ miesięczne :)

    Polubione przez 1 osoba

  14. Ewa pisze:

    Super, dodałaś mi masę pomysłów na mój nowy bullet journal swoim blogiem :) Mam tylko pytanie odnośnie grubości zeszytu? Żeby zmieniść cały rok w jednym zeszycie, z zawartością i rozmieszczeniem podobnym jak Twoje to ile powinien mieć kartek?

    Polubione przez 1 osoba

    • Anka-Skakanka pisze:

      Ja tu pisałam jakiś czas temu, że to chyba coś dla mnie i muszę powiedzieć, że po miesiącu mogę z pewnością powiedzieć, że to jest TO. I choć trochę kreślę, czasem coś krzywo wyjdzie, to zdecydowanie jest lepiej niż przy próbach w zwykłym kalendarzu.

      Aczkolwiek gdybym nie trafiła na ten blog i wpis „jak zacząć”, to pewnie dalej bym szukała „inspiracji”. Po miesiącu nawet wiem, co mi jest niepotrzebne, a co chętnie bym dodała. Choć pewnie to się jeszcze zmieni z milion razy, ale to też jest plus BUJO :)

      Zeszyt oksfordzki na razie się sprawdza, choć już wiem, że jednak będą to następnym razem kropki :)

      Polubione przez 1 osoba

  15. KasiaKasia pisze:

    Od 1 października zaczynam swój Bullet journal i szukając informacji o tym, jak zacząć trafiłam do Ciebie. Bardzo się cieszę! W prosty sposób piszesz o tym, co jest ważne, ale też przypominasz o tym, żeby nie dać się zwariować masą inspiracji i drogimi notesami na dzień dobry. Bardzo się cieszę, że Cię znalazłam w sieci. Ten wpis to głos rozsądku dla początkujących :)

    Polubione przez 1 osoba

  16. Asia_t pisze:

    Świetny artykuł, czegoś takiego szukałam :) O Bullet Journal słyszałam już wiele dobrego, ale faktycznie póki co skupiałam się na oglądaniu planerów innych osób i nie mogę się zdecydować, co by miało być u mnie, a Ty ciekawie pokazałaś, że tak naprawdę chodzi o to, żeby to było nie tylko ładne, ale przede wszystkim praktyczne. Dziękuję, na pewno skorzystam z Twoich rad :)

    Polubione przez 1 osoba

  17. Martyna / TITL.pl pisze:

    Świetny wpis i bardzo przydatny :) Jednak jestem jeszcze daaaleko w tyle jeżeli chodzi o planowanie. Jakoś nie umiem planować, czy to z kalendarzem książkowym, czy z aplikacją w telefonie… A na BuJo to już teraz wiem, że wściekałabym się, że nie jest wystarczająco kolorowy i że linie krzywe, pismo koślawe, itd. :D Jak już kiedyś w końcu wezmę się za BuJo to na pewno skorzystam z Twojego wpisu ^^

    Polubione przez 1 osoba

  18. Lena Ptak pisze:

    Jako, że niewątpliwie jestem dzieckiem chaosu i w dodatku mam słomiany zapał w wielu kwestiach, zdecydowanie wypróbowanie BUJO wydaje mi się dobrym pomysłem, szczególnie że w danym momencie gubię się w ilości kartek i karteczek oraz ogromu zadań. Dwójka dzieci w szkole, trzecie w drodze, szukanie domu, praca, a nawet kot – zdają mi się gdzieś umykać razem z kolejnymi dniami.
    Ten post naprawdę mi pomógł, spróbuję z grudniem i przekonamy się jak to dla mnie zadziała. Zeszytów i długopisów ci u mnie dostatek :D

    Polubione przez 1 osoba

  19. iamashewolf pisze:

    Super wpis! Zaczęłam się interesować tematem, bo odnalazłam piękne bullet dzienniki na Pintrescie – zielona w temacie odnalazłam Twój wpis, który niezwykle mi pomógł :) zabiorę się dziś do pracy i stworze swój :) mam nadzieje, .ze tym razem uda mi się porządnie zorganizować :)

    Polubione przez 1 osoba

  20. zuzia pisze:

    Hej,
    Cieszę się, że trafiłam na wpis po polsku na ten temat, bo już od dłuższego czasu obserwuję kilka inspirujących instagramów o prowadzeniu bullet journal i postanowiłam, że zaczynam od nowego roku!
    Notes chcę kupić taki jak ty i w związku z tym mam pytanie: czym piszesz? Podoba mi się jak wygląda na papierze, ale mam pewne obawy – czy twój pisak nie przebija? Masz jakieś wskazówki?

    Pozdrawiam

    Polubione przez 1 osoba

    • AG Words and Crafts pisze:

      Hej :) Bardzo się cieszę, że mój wpis jest dla Ciebie przydatny!
      W moim Leuchtturmie piszę głównie cienkopisami UniPin – nie przebijają, ale widać je na kolejnej stronie. Widać to na niektórych zdjęciach. Mi osobiście ten „cień” poprzedniej strony nie przeszkadza, ale są osoby, które rezygnują z LT z tego powodu.
      Oprócz UniPinów używam też cienkopisów Rystor (kolorowe) – zachowują się przyzwoicie, choć puszczają dużo tuszu i potrafią przebić. Oprócz tego piszę piórami – grubszym Parkerem i cienkim Lamy – atramenty nie „piórkują” i nie rozlewają się na tym papierze, ale też są mniej lub bardziej widoczne na kolejnej stronie.
      Zajrzyj do mojego wpisu o notesach w kropki, gdzie porównuję kilka najpopularniejszych i opisuję ich relację z pisadłami :)

      Polubienie

  21. Maria pisze:

    Od lat szukam idealnego plannera i jeszcze go nie znalazłam. Kiedyś próbowałam podobnego systemu notowania, ale nie znałam BuJo więc nie poradziłam sobie z indeksowaniem. Wczoraj wyświetliła mi się propozycja grupy na Fb dotycząca tej metody notowania i już wiem, że idealny sposób notowania i planowania właśnie znalazłam.
    Tak sobie myślę, że ewentualne ozdabianie notesu można potraktować jako chwilę relaksu.

    Polubione przez 1 osoba

  22. rubia pisze:

    Z ideą BuJo zetknęłam się niedawno i dość przypadkowo, lecz od razu stwierdziłam, że to coś dla mnie – podobnie traktowałam kalendarze, ktore jednak nie dawały tyle swobody w indywidualizowaniu układu. Najpierw trochę poćwiczyłam na luźnych kartkach, potem kupiłam w Tigerze grubaśne, gładkie notatniki A5 z twardą, płócienną okładką i mam własny kalendarz – notatnik, w którym rządzę się jak szara gęś. Do typowych części dodałam jeszcze Wydatki miesiąca (nie notuję tam wszystkich, lecz tylko trwałe, np. ciuchy, obuwie, rzeczy dla domu, książki, itp.) oraz Podsumowanie miesiąca. Bardzo podoba mi się pomysł takiego kalendarza, który rozwija się i zmienia z dnia na dzień :) Przyjęłam układ maksymalnie prosty, znaczników stosuję niewiele, kolorów też (czerwone strzałki przy przenoszeniu zadań na inny dzień) i zgadzam się z Tobą, że dekoracje, chociaż miłe, nie decydują o wartości bujo.
    Bardzo przydały mi się Twoje wpisy i linki, dzięki nim łatwiej ogarnęłam temat. :) Jedyny mankament takiego osobistego kalendarza to jego wielkość: kiedy trzeba go włożyć do torebki, okazuje się, że ma rozmiary solidnej książki. Ale gotowe plannery też nie są małe, a nie dają tyle swobody…

    Polubione przez 1 osoba

    • AG Words and Crafts pisze:

      „rządzę się jak szara gęś” – najlepiej! <3
      Ta możliwość rozwoju, zmiany i robienia tego, co się chce lub potrzebuje w danym momencie jest nieoceniona w organizowaniu swojej rzeczywistości. Cieszę się, że mój blog pomógł Ci ogarnąć bullet journal i powodzenia w bujaniu! :)

      Polubione przez 1 osoba

  23. Wiktoria pisze:

    Trafiłam tu przypadkiem i… zostanę na dłużej :) Bardzo podoba mi się sposób, w jaki piszesz. Jest taki czysty i przejrzysty, nie muszę się nad jednym zdaniem zastanawiać pięć razy zanim cokolwiek zrozumiem. Dzięki za motywację!

    Polubione przez 1 osoba

    • AG Words and Crafts pisze:

      Pewnie, że mogę i to całkiem dokładnie :) Czarny to w większości cienkopisy UniPin (grubości 0.1 do fałszywej kaligrafii i 0.3 do zwykłego pisania), kolorowe to cienkopisy Rystor. Prawdopodobnie pojawiły się tam też zapiski piórem Parker Sonnet z czarnym atramentem Wattermanna :)

      Polubienie

  24. Rafał pisze:

    ja swój prowadzę w terminarzu w widoku tygodniowym. Od razu widzę plan na cały tydzień, a że terminarz ma od razu daty i dni to zaoszczędzam dużo czasu, bo nie muszę ręcznie tego robić:-) od kilku lat prowadzę dziennik i eksperymentowałem z wszelkimi rozwiązaniami, tylko w wielu momentach zauważyłem, że zabiera to więcej czasu niż samo wykonywanie zadań (przerost formy nad treścią). Dlatego od jakichś 2 lat bazuję na minimalizmie i zapisuję tylko rzeczy do zrobienia, a jeśli chodzi o jakieś graficzne wigibasy to ewentualnie robię mapy myśli :-)

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s